Cud w Słupi.

2015-06-12 / 00:37:38

Goniec Wielkopolski z dnia 04.09.1926

 NewImage5 Środa. (Objawienie się Matki Boskiej w Słupi.) Wiadomości o cudzie,
jaki miał się stać w Słupi, pod Środą, obudziły w tutejszej okolicy niezmiernie żywe zainteresowanie. Z początku nie dawano temu wiary, lecz wkrótce potwierdzili owe wiadomości liczni świadkowie, którzy, nie mogąc się doczekać wyjaśnienia w gazetach, wybrali się do Słupi rowerami, samochodami, a nawet piechotą. Fakt o objawieniu się Matki Boskiej przekręcano rozmaicie; rzecz jednak jasna, że mógł on obudzić mnóstwo wątpliwości. Wiadomo, że kwestją tą zajeły się władze kościelne i świeckie, i że cud ów wymaga ściślejszego stwierdzenia. W Słupi miało się zebrać kilka tysięcy zainteresowanych. Dotąd więc oczekuje, się niecierpliwie wy jaśnienia całej sprawy.

Goniec Wielkopolski z dnia 12.11.1926

NewImage-vert— Środa. (Cudowne objawienia w Słupi powtarzają się). Gazety donoszą: Do Słupi pod Środą zdążają znowu dzień w dzień liczne rzesze pątników, ponieważ lotem błyskawicy rozeszła się wieść o ponownem objawieniu się Najśw. Marji Panny na drzewie czereśni.
Czworo dzieci z Słupi, którym swego czasu pojawiła się Matka Boska
badano, jak wiadomo, w poznańskim zakładzie psychiatrycznym na Grobli. Prof. Borowiecki, orzekłszy, że dzieci są zdrowe, odesłał je do domu. Dzieci powróciwszy do wioski ponownie wpadają w ekstazę na widok drzewa, z którego – jak zapewniają uśmiecha się do nich N.M. Panna.
Badania kanoniczne w sprawia niewytłumaczalnego dotychczas zjawiska są w dalszym toku i na miejscu objawień dzieci bawi od szeregu dni kilku przedstawicieli Kurji Arcybiskupiej.
Sprawą tą zajęły się także koła naukowe poznańskie.

Warto zaznaczyć w związku z wypadkami w Słupi, że śledztwo kanoniczne w sprawie cudu w Lourdes trwało 8 lat, zanim uznano, że ma się do czynienia z faktem
nadprzyrodzonym.

Goniec Wielkopolski Nr 285 z dnia 11 grudnia 1926

5-2O cudzie w Słupi. Mimo bardzo rezerwowanego stanowiska Duchowieństwa wobec rzekomego cudu w Słupi, napływają wprost niezliczone rzesze wierzących, jak również ciekawych, a już w środe w święto Matki Boskiej wprost roiło się na szosach i drogach wiodących do Słupi od pieszych, furmanek i samochodów. Na mniejszych stacjach zabrakło biletów kolejowych, a w pociągach był taki tłok, że kolej musiała stawić kilka dodatkowych pociągów.
Wszyscy bowiem spodziewali się cudu, a matka przeczulonych dzieci mówiła, że miało trysnąć źródło i miała zakwitnąć wiśnia, ale na tyle grzeszników i niegodnych, co przyjechali, nic się stać nie mogło.
Pielgrzymujący do Słupi składają kobiecie, która jest żoną stelmacha ofiary na dzieci. Z tych ofiar biedna rodzina dziś doszła do zamożności.

Goniec Wielkopolski 12.12.1926

Goniec Wielkopolski, Poznan. 12.12-vertJeszcze w sprawie rzekomego cudu w Słupi. Dowiadujemy się, że policja aresztowała wczoraj pewnego osobnika, którego już od dłuższego czasu obserwowała, pod zarzutem, że hypnotyzował dzieci
stelmacha i w hypnozie wywoływałw nich cud. Z jakich to czynił pobudek nie wiadomo – prawdopodobnie w chęci zysku.
Policja prowadzi energiczne śledztwo, które wyświetli niewątpliwie całą sprawę.
Narazie szczegóły śledztwatrzymane są w tajemnicy.

Kurier Zachodni Nr 101 z dnia 18 grudnia 1926

 Cud w Słupi.

1Od dłuższego czasu z różnych stron Wielko­polski ściągają do Słupi tłumy pielgrzymów. Słupia zaczyna się stawać miejscem odpustowem, a około tej miejscowości zaczyna się budzić le­genda cudowności tak, jak swego czasu rosła legenda o Lourdes.

Z jak żywiołowym mamy do czynienia ruchem wystarczy wspomnieć, że w dzień N. P. Matki Boskiej, sprzedano na dworcu w Środzie, gdzie jest najlepsza do Słupi stacja kolejowa; 19 tysięcy biletów. Nadto ponad 5 tys. przyjechało bez biletów, a pozatem sporo ściągnęło pieszo, powózkami, samochodami. Władze kolejowe uru­chomiły 8 nadzwyczajnych pociągów, które z tru­dem zdołały pomieścić pątników. Władze bezpieczeństwa miały zadanie niezwykle trudne, ale naogół porządek był utrzymywany.

Jakże to się stał ten „cud w Słupi“ ?

Dnia 14 sierpnia 1926 roku troje dzieci zbierało kwiaty polne. Wówczas przy drodze, na czereśni powstała wielka jasność. W chwilę po­tem ukazała się w białej powłóczystej szacie z koroną gwiazd na głowie i bukietem w ręku Piękna Pani, która zachwyconym dzieciom powiedziała „Jestem Niepokalane Poczęcie!” Zjawiska trwało chwilę. Dzieci nie odczuwały najmniejszego lęku. Tak brzmi opowiadanie dzieci o widzeniu, które powtarzało się przez kilka dni następnych.

Wieść o widzeniu dzieci błyskawicą szła z ust do ust i elektryzowała tłumy. Na miejscu pod laskiem naokół czereśni zaczęły się gromadzić rzesze, wyczekujące cudownego zjawiska.

By uczcić to miejsce, tłum wiernych ustawił figurę Matki Boskiej w miejscu pod drzewem, gdzie wskazywały dzieci. Statuę ozywiały niezliczone wieńce żywego kwiecia i oświetlały gorejace świece. Około statuły rozlegały się śpiewy i ciche modły litanji. W środę dnia 8 grudnia figurę w procesji przeniesiono do kościoła w Środzie.

2Pod lasek udawały się codziennie dzieci i w pewnych chwilach wpadały w stan ekstazy, mówiąc, że ma­ją widzenie. Po krótkim czasie zaznaczył się u dzieci stan kataleptyczny, znieczulający wrażli­wość członków. Dzieci zabrano do zbadania, gdzie komisja złożona z doktorów Borowieckiego i Mejsnera stwierdzili, że są zupełnie zdrowe.

Nadto dzieci badali psychologowie prof. Błachowski, Dryjski, ks. Mazurkiewicz i wielu in­nych. Orzeczenie lekarskie ma pojawić się nie­bawem. Rzecz znamienna, że w Poznaniu dzieci żadnym stanom kataleptycznym nie ulegały. Także władza duchowna rozpoczęła z wielką ścisłością badania. Będą one trwały czas dłuższy. Władze duchowne bowiem postępują w takich razach z niezwykłą ostrożnością.

Przed wydaniem tedy orzeczenia władz duchownych trzeba się wstrzymać z sądem o zaj­ściach w Słupi, około której już teraz uwijają się legendy i z której podaje się fakty nie zawsze sprawdzone.

Według Kurjera Poznańskiego napływ tłumów do Słupi dzięki energicznym zarządzeniom władz policyjnych, oraz ks. prob. Meissnera, został osta­tecznie zahamowany, natomiast kościół w Środzie, gdzie znajduje się figura Matki Boskiej wraz z odnośnemi wotami — jest stale wypełniony.

Do pierwotnego miejsca rzekomego jasnowi­dzenia tj. do osławionej już czereśni w pobliżu sosnowego lasu — bronią dostępu patrole policyj­ne, skierowując wszystkich do kościoła. Śledztwo jest w toku, należy też odczekać cierpliwie osta­tecznej jego decyzji.

 Kurier Zachodni Nr 101 z dnia 18 grudnia 1926

3Słupia. (Sensacyjne aresztowanie). Dziennik Bydgoski dowiaduje się z Poznania, że w koście­le w Środzie aresztowano Niemca, katolika Leo­narda Bukowskiego który według pogłosek jest sprawcą głośnego cudu w Słupi. Bukowski miał zahypnotyzo wać kilka dzieci, a ostatnio kilka star­szych osób, które pod wpływem hypnozy uległy widzeniom telepatycznym. Władze śledcze w Po­znaniu nie otrzymały jeszcze żadnych szczegółów w tej sprawie.

Dziennik Poznański Nr 293 z dnia 21.12.1926

Czereśnię w Słupi ścięto.

6_Dziennik Poznanski 1926.12.21 R.68 nr293Drzewo czereśni w Słupi, na którem wedle zeznań dzieci objawiać się miała Matka Boska, w sobotę w ubiegłym tygodniu ścięto i pozostały pień wykopano. Dostępu do miejsca wsławionego rzekomem objawieniem, strzeże nadal szkolna policja, bo napływ ciekawych jest ciągle wielki.Nie ustają również wśród szerokich warstw dyskusje o rzekomym cudzie. Ostatnio w pociągu zdążającym w kierunku Jarocina, rozmowa o Słupi stała się przyczyną bójki. Kilku mężczyzn lekceważąco wyrażało się o objawieniach w Słupi, w obronie których staneli dwaj obywatele z Gądek. W czasie ostrej wymiany zdań obrońców objawień w Słupi obito laskami i parasolami. Zatrzymano przed Gądkami  pociąg i osobników, którzy obili dwóch mieszkańców Gądek, oddano w ręce policji.

Dziennik Poznański Nr 22 z dnia 28.01.1927

Ziemia zaczyna się poruszać i mówić …

7_Dziennik Poznanski 1927.01.28 R.69 nr22_1Nowe legendy obiegające wśród ludu o Słupi. – Dochodzenia w sprawie głośnych wypadków dobiegają końca. – Co się dzieje w miejscu, gdzie ścięto czereśnię ?

Głośne wypadki w Słupi pod Środą nie schodzą z ust okolicznej ludności. Zwłaszcza po wsiach sąsiednich, pośród prostego ludu żyje prawdziwa legenda o zdarzeniach, jakie miały miejsce w Słupi, dokąd w okresie kilku miesięcy pielgrzymowało z górą 300.000 wiernych. Na miejscu rzekomo cudownych objawień panuje niezmącony spokój. Od czasu do czasu przybywa jeszcze zapóźniony pielgrzym, aby przypatrzeć się małemu borkowi, gdzie swego czasu tłumy trwały całe dnie i noce na modlitwach. Jak wiadomo drzewa czereśniowe zostały wycięte a plac dokoła nich obrodzono zwykłym małym płotkiem.

Podczas gdy na miejscu zdarzeń unosi  się cisza, po domach wiejskich, wśród sfer roboczych krążą opowieści pełne fantazji i nastroju wyczekiwania. Ostatniej niedzieli przed kościołem w Środzie po ukończonem nabożeństwie opowiadano sobie, że niezadługo ludzie świadkami niezwykłych rzeczy. Oto na polu gdzie wznosił się ołtarz. — szeptano w tłumie -ktoś z miejscowych przechodniów widział i  odczuł jak poruszyła się ziemia. Wieść ta  znowu zelektryzowała ludność z upodobaniem i prostotą okazującą posłuch tajemniczym pogłoskom „Obaczyta — perswadowały kobieciny wiejskie — że jeszcze wszystko nie skończone. Nie koniec temu a wżdy dopiero początek. — Już ziemia zaczyna mówić- Znak to niebyłe jaki, oczywisty dopust…”

Jak dowiadujemy się sprawa związana z wypadkiem pozostaje nadal przedmiotem badań. Podejrzani osobnicy, przytrzymani przez plicje, a posądzeni o oszustwa na niekorzyść pielgrzymujących wiernych, pozostają pod nadzorem. Również na ukończeniu są Już orzeczenia fachowców, zajmujących się badaniem dzieci. które doświadczały pewnego stanu widzeń, zbliżonego do ekstazy.

A tymczasem. Jak to oddawna w takich okolicznościach jest we zwyczaju, krążą legendy i dziwne wieści wśród ludu. Wyczekują ludziska na nowe wypadki, dzieląc się własną fantazją, sumitując się z wrażeń nieuchwytnych i podtrzymując nastrój ciekawej nocy i szepczą między sobą. „Obaczyta-, już ziemia zaczyna kolebać się i mówić” … (s)

Dziennik Poznański Nr 22 z dnia 28.01.1927

8_Dziennik Poznanski 1927.01.28 R.69 nr22_2

Broszura o Słupi, opis wydarzeń w okolicach Środy znajduje się w sprzedaży: broszura zawiera 32 strony druku oraz kilka zdjęć z miejsca głośnego wypadkami. Cena 75 groszy z przesyłką pocztową 85 groszy. Do nabycia również w administracji naszego pisma.

Dziennik Poznański Nr 25 z dnia 01.02.1927

Komunikat Kurji Arcybiskupiej w Poznanu

w sprawie rzekomych objawień w Słupi.

9_Dziennik Poznanski 1927.02.01 R.69 nr25Badania władzy duchowne! w sprawie głośnych  zajść w Słupi (parafja średzka) nie wykazały nadprzyrodzonego charakteru rzekomych wizyj, które stanowią treść owych wydarzeń.
Stwierdziła przytem władza duchowna że zajścia słupskie z jednej strony wzbudziły wprawdzie u wielu odruch pobożności, lecz
równocześnie z drugiej strony w niejednym wy padku w skutkach swych doprowadziły do chorobitwych podnieceń szkodliwych dla wielu i dla powagi kościoła. Wobec tego władza kościelna wzywa wszystkich wiernych, aby zaprzestali wycieczek do Słupi, a natomiast tem wiecej czcili Najświętszą Marję Pannę przez stałość w wierze,
przez życie cnotliwe i przez sumiernie spełnianie swych obowiązków religijnych w własnym kościele.

• • •

Tyle treść komunikatu. Sądzić należy. że po orzeczeniu władz duchownych nastąpi uspokojenie w szerokich rzeszach wiernych, którzy jeszcze przed kilku dniami, jak donosiliśmy w osobnych notatkach, zdradzali pewne zaniepokojenie wobec szerzących się a tajemniczego pochodzenia pogłosek. Przytem nie od rzeczy będzie wymienić, iż wypadki w Słupi znalazły swój wyraz w osobnej broszurze, gdzie dokładnie i zgodnie ze stanowiskiem władz
duchownych oświetlono przebieg wydarzeń, które zajmowały uwagę powszechną od szeregu
miesięcy. (s)

Kurier Średzki Nr 114 z dnia 6 października 1934.

Co się dzieje w Słupi.

Cud w Slupi 1934-449-2-vertZnaną jest jeszcze zapewne wszystkim głośna przed 5 laty sprawa rzekomego cudu czy objawienia M. B. w Słupi pod Środą, gdzie to całe pielgrzymki zjeżdżały się na miejsce „cudu”.

Sprawa ta została jednak zlikwidowana, gdyż zdołano wówczas zdemaskować pewnych osobni­ków, którzy przy pomocy hypnozy i innych sztu­czek nabrali naiwnych na kawał, tak iż rzekomy „cud w Słupi”, który stał się głośny na całą Pol­skę a nawet poza granicami kraju, gdyż zjeżdżali się wówczas ludzie z dalekiej Westfalji z Niemiec, szczęśliwie zakończono.

Zdawało się wówczas, iż sprawa ta została zu­pełnie zlikwidowana. Lecz niestety właśnie od te­go czasu datuje się szerzenie sekciarstwa na tu­tejszym terenie. Bowiem do dziś dnia na miejsce dawnego cudu w Słupi uczęszczają pewne jednost­ki, ludzie w sędziwem już wieku, którzy otumanie­ni przez sekciarzy, chodzą do Słupi na miejsce dawnego cudu i tam się zbierają dla swych nie­cnych praktyk, gdzie, jak sami głoszą, rozmawiają rzekomo z Matką Boską, która daje im różne po­lecenia.
Sekta ta, do której należą tak kobiety jak i mężczyźni, dzieli się na trzy grupy i zbierają się w środy, soboty i niedziele, każda grupa w innym dniu.
Co ci ludzie tam robią? Na ten temat krążą rozmaite wersje i zdaje się nie ulega wątpliwości, iż w wersjach tych jest dużo prawdy.
Jak zdołaliśmy się dowiedzieć z różnych źródeł miarodajnych, schadzki sekciarzy w Słupi stają się obecnie schadzkami zakochanych leciwych ludzi, którzy mając własne rodziny pod wpływem rzekomego kultu i z polecenia Matki Boskiej (I) dążą do zerwania rodziny.

Dwa takie wypadki zdarzyły się; ostatnio w Żabikowie, gdzie dwie sąsiadki należące także do sekciarzy z Słupi, po kilkunastoletnimi szczęśliwym pożyciu małżeńskim, chcą się pozbyć swych mężów, bo tak im rzekomo nakazała M. Boska. Mąż jednej z tych sekciarek śledząc ostatnio swoją żo­nę, która poszła znów na miejsce „cudu” napotkał ją z pewnym sekciarzem w niedwuznacznej pozycji, za co sprawił jej także „cud z objawieniem”.

Kobiety te dążą wyraźnie do pozbycia się swych męży, gdyż mają już w zapasie innych wiel­bicieli.
Na miejscu tem „cudownym” dzieją się jeszcze inne rzeczy. Uczestnicy tych „cudów” zabawiają się nawet wesoło przy dźwiękach muzyki.

Takie to „cuda” dzieją się obecnie na miejscu sekciarzy w Słupi.

W sprawę tę zajrzeć powinny odpowiednie czynniki i rozpędzić dziadostwo na cztery wiatry, dając im przytem odpowiednią nauczkę.
Modlić się można w kościele nie szukając do tego miejsca na łąkach i polach, by uprawiać rozmaite herezje pod płaszczykiem religijnym.

Copyrighted Image