Harcerstwo

2015-11-09

Gazeta Średzka 10 października 1922 r.

„Drużyna harcerska H. Sienkiewicza. Dziś po nabożeństwie wykład ks. kapelana w harcówce.”

(W tym czasie kapelanem harcerzy i terminatorów był ks. Józef Krzywoszyński (do 15 grudnia 1924 r. mansjonarz w Środzie))

Gazeta Średzka 19 października 1922 r.

„— Harcerze. Zbiórka drużyny J. Poniatowskiego w piątek o 4, drużyny H. Sienkiewicza w piątek o 8 w szkole katolickiej. Wykład ks. kapelana. Hufcowy.”

Gazeta Średzka 21 października 1922 r.

„— Baczność! Młodzież harcerska i terminatorska !Co piątek o godz. 8 wieczorem odbywają się w szkole kat. wykłady z historji i literatury dla Harcerzy i Terminatorów, których uprasza się o jak najliczniejsze przybycie. Każdy harcerz i wogóle wszelka młodzież, której zależy na pogłębieniu i rozszerzeniu swej wiedzy z zakresu historji i literatury ojczystej, powinna się na te wykłady regularnie stawić. Dla tych, którzy będą regularnie na te zebrania uczęszczać i którzy celujące zrobią postępy wyznacza się piękne nagrody.
Z p. X. Krzywoszyński, wikarj.”

Gazeta Średzka 16 listopada 1922 r.

— Harcerzom i Terminatorom przypomina się wykład, który wygłosi ks. kapelan harcerski w piątek o 7 wiecz. w szkole powszechnej. Każdy harcerz i terminator winien korzystać z tej nadarzającej się okazji poznania hi- storji i literatury polskiej. Szan. Rodzicom i pracodawcom zwraca się na to uwagę, by przypomnieli synom i uczniom swoim o powinności korzystania z tych wykładów.”

 Gazeta Średzka 9 stycznia 1922 r. [winno być1923 – błąd drukarski]

„— Dowiadujemy się, iż tutejsza drużyna harcerska im. H. Sienkiewicza urządza w przyszłą niedzielę w auli szkoły powszechnej wieczornicę połączoną z przedstawieniem amatorskiem. Spodzie­wać się należy, że publiczność zainteresuje się tą wieczornicą.”

Gazeta Średzka 11 styczeń 1923 r.

” — W przyszłą niedzielę urządza tutejsza drużyna harcerska im. H. Sienkiewicza wieczornicę połączoną z przedstawieniem amatorskiem w auli szkoły powszech. Początek o godz. 7,30 wiecz. Czysty dochód przeznacza się na cele. oświatowe dla tutejszego harcerstwa. Nie wątpimy, że każdy ochoczo podąży na tę wieczornicę, by młodzieży harcerskiej dać dowód zainteresowania się jej pracą. Niech młodzież ta widzi, że oko każdego obywatela zwrócone jest na nią, jako na przyszłych obywateli a pobudzoną zostanie do tym gorliwszej pracy na niwie społecznej.
Przedstawiona będzie arcywesoła komedja w 3 ak­tach pod tytułem „Radziwiłł jedzie”. Bilety poprzednio nabywać można w składzie bławatów p. J. Kowalew­skiego, Stary Rynek 16, telefon 68.
Każdy zapewne poprze ten szlachetny cel, na który się czysty dochód przeznacza i w niedzielę podąży na wieczornicę harcerzy.
Harcerze proszą pp. właścicieli interesów w których złożone zostały plakaty, by takowe łaskawie wywiesili w okna wystawne.”

 Gazeta Średzka nr nr 6, 8, 9, 11, 12 z 1923 roku

 „Ks. J. Krzywoszyński.

Powstanie, historja i cele harcerstwa polskiego.

I.

Niedzielna wieczornica harcerska zwróciła uwagę szerszych kół na tutejszą drużynę harcerską i wykazała, że skauting nasz w myśl zasad swego regulaminu pracuje i rozwija się. Nie chcę się na tem miejscu wdawać w ocenę poszczególnych udatnych produkcji i występów, pragnąłbym jedynie skorzystać z tej sposobności, aby w krótkiej niniej­szej rozprawie wskazać na wielką rolę, jaką skauting ode­grał w Anglji i ma olbrzymie wprost chociaż niedostatecznie oceniane znaczenie, jakie w dobie obecnej mieć może dla narodu naszego. Dla tego trzeba, aby jaknajszersze warstwy z ideami i hasłami harcerskiemi się zapoznały.
Harcerstwo czyli skauting jak już sama nazwa wska­zuje, bierze swój początek w Anglji. Generał angielski Badea-Powel, otoczony w osadzie Mafeking przez przera­żające siły Boerów, wpadł na ciekawy pomysł zorganizo­wania młodych chłopców w korpus kadetów, któryby spełniał funkcje ordynansów, poczty między fortami, wywiadów i t. podobnych rzeczy. Próba wypadła wyśmienicie, mali kadeci pełnili z prawdziwym bohaterstwem powierzone sobie zadanie, podchodząc placówki nieprzyjacielskie dla poznania ich po­zycji, przenosząc rozkazy, wreszcie przedzierając się zręcznie przez szeregi oblężnicze, celem komunikowania się z innemi oddziałami angielskiemi. Lecz jeszcze inne ważniejsze spo­strzeżenia generała Powella wpłynęły na ostateczne ukształtowanie nowej metody wychowania fizycznego dla młodzieży. Regularny żołnierz angielski mimo wybornego wykształcenia militarnego, okazywał się zupełnie, niedołężnym tam, gdzie Boer był w swoim żywiole. Oddalony zbytnio od swego oddziału, nie umiał prawie nigdy znaleźć drogi powrotnej, bez regularnych dostaw żywności ginął z głodu wśród puszczy. Tymczasem Boerowie, idąc za niewidocznym prawie śladem pojedynczego żołnierza, umieli go zawsze wytropić, podejść obóz, wyminąć straże, wszystko obejrzeć i niepostrzeżenie się oddalić a puszcza była dla nich pełnym spichlerzem, zasobnym w wszystko, czego pragnęli. Anglicy podczas wojny chorowali ustawicznie i żyli w nędzy. Boerowie nie chorowali nigdy dla tego, że byli zahartowani na trudy i zmiany atmosfery, że znali reguły hygieniczne, których w polu trzeba przestrzegać. Tem się tłumaczy, że 850 tys. regularnego żołnierza angielskiego kilka lat walczyło z kilka- nastu tysiącami Boerów, nim ostatecznie ich pokonali.
Z tych doświadczeń skorzystał po powrocie swym do ojczyzny genialny Baden-Powell, tworząc nowy system wychowania fizycznego, wychowania, któreby nie tylko miało doniosłe znaczenie dla ewentualnej obrony oj­czyzny, lecz przedewszystkiem nadało młodzieży cechę ry­cerskości, samodzielności i rzutkości a równocześnie wyra­biało w ich charakterach rysy wzniosłe i szlachetne. W tym celu wydał w r. 1908 swój wszechświatową sławą się cie­szący podręcznik p. t. „Sconting of boys”. Idee jego sze­rzyły się bardzo szybko i już w roku 1914 sama Anglja liczyła 300 tys. skautów. Powodzenie swe zawdzięcza skauting tej okoliczności, że tak ściśle łączy się z psycho­logią młodzieży, że zawiera wszystko prawie, co tylko młodzież nęci i pociąga. Dalszym dodatnim czynnikiem, sprzy­jającym rozwojowi skautingu, jest zwrot pewien, który co­raz wyraźniej zauważyć można wszędzie w wychowaniu dzieci i młodzieży. Dawniejszy ideał wychowania intelektual­nego zanika coraz więcej, otwierając drogę wychowaniu moralnemu i kształceniu przedewszystkiem charakteru czło­wieka i coraz częściej odzywają się głosy, domagające się lepszego uwzględnienia strony czysto fizycznej u młodzieży. Otóż to wszystko skauting uwzględnia i tem tłomaczy się i jego powodzenie nie tylko w Anglji ale i we Francji, Niem­czech i Ameryce.
W Polsce datują początki harcerstwa od r. 1910 i ot w ten sposób, że najpierw przyjęła jego ideę Galicja a za nią poszło Księstwo i królestwo. Już w r. 1911 ukazała się we Lwowie książka Andrzeja Małkowskiego p. t. „Skauting jako system wychowania młodzieży”. Jest to podręcznik, który był punktem wyjścia całego ruchu harcerskiego w Polsce. Stąd też wielkie ponosi zasługi ale z drugiej j strony i wielką odpowiedzialność. Wzorowany na pierwowzorze angielskim, nieco zbyt niewolniczo go się trzyma, za mało zawiera dostosowań do warunków polskich, za mało też uwzględnia historję i tradycje polskie. Element popisu i sprężyna honoru zanadto wysuwają się na pierwszy plan. Tem też podręcznikowi przypisać należy pierwszy poża­łowania godny przykład przekręcenia teksu i intencji przy­rzeczenia skautowego przez opuszczenie w niem wzmianki o obowiązkach względem Boga, choć zresztą ton moralny całej książki jest bardzo podniosły. Równocześnie zaczął Małkowski wydawać dwutygodnik p. t. „Skaut”, mający na celu skupienie się całego ruchu skautowego około jednego ogniska. Jako lepsze wydanie co dopiero wymienionego działa uważać można podręcznik Schreibera-Piaseckiego p. t. „Harce młodzieży polskiej”, wydany w Lwowie w r. 1912. Wyróżnia się tem, że mniej niewolniczo trzyma się pierwowzoru angielskiego, a stara się wszystkie przykłady czerpać z historji i tradycji polskiej i w całym wykładzie dostosowany jest do potrzeb i obyczajów polskich. Nato­miast teofobję swoją posuwają autorzy tak daleko, że naj­mniejszej wzmianki o Bogu i moralności chrześcijańskiej w niej nie znajdujemy. Ta niezrozumiała tendencja bez­wyznaniowości połączona z postawieniem pojęcia Ojczyzny w samym centrum życia moralnego, jako jego najważniej­szej i niemal jedynej sprężyny, prowadzi w opisach ry­cerstwa wprost do błędu. Autorowie zdają się zapominać, że głównym jedynie decydującym motywem życia rycer­skiego była miłość Boga i wierność dla Chrystusa dla jego Kościoła na ziemi.

III.

U nas w Księstwie ruch harcerski począł się rozwijać w r. 1912 t to na podstawie doświadczeń, poczynionych w Galicji. Oczywiście nie można było przyjąć wszystkiego z Galicji. Trzeba było doświadczenia poczynione w Galicji dostosować do miejscowych przepisów i warunków. Stąd też cały charakter ruchu skautowego jest u nas odrębny. Na ogół tylko młodzież zarobkująca mogła tworzyć kółka har­cerskie, — młodzież ucząca się skrępowana była przepi­sami szkolnemi i jedynie tajnie, narażając się przytem na wydalenie ze szkół, organizować się mogła — a praca organizacyjna wśród młodzieży zarobkującej dla braku zrozu­mienia sprawy i niższego poziomu intelektualnego jak i dla braku starannej opieki i protekcji znacznie była trudniejsza aniżeli wśród szkolnej młodzieży galicyjskiej. Skauting w Ga­licji miał zupełną swobodę, podczas gdy u nas krępowało młodzież młodszą prawo o stowarzyszeniach i zebraniach oraz i inne rozbieżne ograniczenia prawne i policyjne. Wo­bec tych najprzeróżniejszych trudności nie dziw, że ruch ten u nas się nie rozwinął jak gdzieindziej. Pamiętać trzeba dalej o tem, że u nas wśród młodzieży zarobku­jącej, która tworzyła gros naszego skautinga, nie odczuwała się tak bardzo potrzeby organizacji harcerskiej, bo wśród tej młodzieży była praca dosyć daleko posunięta przez różne inne towarzystwa, które wcale nieźle się rozwijały, a których brak w Galicji był wielki. Na ogół jednak po­wiedzieć można, że w naszej dzielnicy harcerstwo przed od­zyskaniem wolności było tylko bardzo mało zorganizowane i dopiero wypędzenie wroga z kraju i odzyskanie zupełnej swobody uwolniło je od tych rozlicznych krępujących prze­szkód i zapór, któremi przemoc nieprzyjacielska starała się je unieszkodliwić, przeczuwając w niem słusznie poważnego a może i największego swego wroga. Obecnie u nas skau­ting jest w pełnym rozwoju i uważać go można za naj­lepsze antidotum na dzisiejsze rozluźnienie panoszące się coraz więcej w najszerszych warstwach.
W Królestwie pewne zasługi około rozpowszechnienia się ruchu skautowego położył Bronisław Bouffałł, wydając w r. 1913 w Warszawie dziełko p. t. „Skauting dla mło­dzieży”, na którego czele umieścił piękne słowa Staszica: „Takie zawsze będą rzeczypospolite jakie ich młodzieży cho­wanie”. Niestety dwutygodnik „Skaut” wychodzący od roku 1913 w Warszawie pod przewodnictwem tego samego autora, ma charakter czysto sportowy i nie ma wiele cech wspól­nych z harcerstwem.
Ponieważ organizacja skautowa jest bardzo prosta, łatwo można na podstawie podręcznika zakładać kółka. Oko­liczność taka miała tę ujemną stronę, że powstało wielu powołanych ale i niepowołanych organizatorów, którzy sprawie harcerstwa wiele szkodzili. Dochodzi smutny fakt, że przez długi czas nie było właściwie ustalonego celu, do którego by ruch harcerski miał zmierzać. — Skauting w Anglji stoi pod hasłem idei, która go stworzyła, która stanowi zasadniczą jego podstawę; jest nią dążność do wy­robienia zdolnych żołnierzy — obywateli, przygotowanych do zaspokojenia specjalnych potrzeb państwa angielskiego, jakie wynikają z jego interesów kolonialnych. U nas nie było w czasie, gdy skauting powstawał ani samodzielności politycznej, ani co za tem idzie armji, i dla tego strona wojskowa ruchu u wielu odrazu poczęła budzić wątpliwości. Lecz nie brakowało i jednostek, które właśnie tę wojskową stronę silnie podkreślały. Że ta ostatnia orjentacja silny na orga­nizacje skautowe wywarta wpływ, tego najlepszym dowodem utworzenie się zaraz z początkiem wojny legjonów polskich, rekrutujących się w wielkiej części z dawniejszych harcerzy. Oczywiście nie wszyscy podkreślali tylko stronę wojskową w skautingu. Dosyć było ludzi, w których zdrowym roz­sądku powstała reakcja przeciwko tak stronniczemu pojmo­waniu rzeczy, lecz wielu z nich poszło niestety za daleko w kierunku przeciwnym, uważając ruch ten za ściśle reli­gijno-moralny.

IV.

Oprócz tych dwóch zasadniczych istnieją jeszcze inne poglądy. Na jeden z nich pragnąłbym szczególnie zwrócić uwagę, gdyż obniża on wartość skautinga i zapomina o jego zasadniczo wychowawczem znaczeniu tak cennem i wartościowem zwłaszcza w czasach dzisiejszych. Jest to pogląd, który traktuje harcerstwo na równi z rozmaitemi innemi sportami, dającymi młodzieży wiele przyjemności. Jakkol­wiek przyznać trzeba, iż wszelaki sport bardzo ma zbawienny wpływ na zdrowotność człowieka i na wydoskonalenie w nim wszelkich władz fizycznych to jednak myliłby się ten, ktoby sądził, że tu właśnie szukać należy myśli przewodniej twórców skautingu.
Jeżeli się teraz przyjrzymy harcerstwu naszemu na tle wymienionych poglądów, jakie mają ludzie chcący niem kierować, to staje się widocznem, że nie jest on potęgą jak w Anglji i nie posiada cech trwałego istnienia przynajmniej w obecnej swej formie i nie daje rękojmi, że mógłby się stać — czego chyba większość obywateli-polaków pragnie — instytucją zdrowego wychowania narodowego.
Brak wszystko obejmującej i wszystko łączącej idei, brak dokładnego uświadomienia sobie, jakie ściśle określone cele chciałby osięgnąć, oto jedna z ujemnych stron skau­tinga naszego.
Dalszą jego słabą stroną to brak zgody wśród kół, które wielki wpływ wywarły na powstającą organizację co do środków, jakich skauting do osiągnięcia celu swego uży­wać powinien. Już przy rozbieraniu książek Małkowskiego i Schreibera-Piaseckiego wspomniałem o rażącej teofobji, jaką w tych książkach się odczuwa. Autorzy chcą młodzież prowadzić do moralności a o Bogu wcale nie wspominają.
A przecież wiemy wszyscy dostatecznie dokąd prowadzi etyka niezależna od Boga.
U nas pod zaborem pruskim na szczęście więcej co do jakości używanych środków jest jedności. Poszczególne drużyny mają swoich kapelanów-duchownych i jednozgodnie słychać głosy, że harcerz winien się starać najpierw o do­pełnienie powinności swoich wobec Boga, a potem wobec społeczeństwa, rodziny i bliźniego, jak tego dowodzi artykuł kilka lat temu przedwcześnie zmarłego Dr. Zakrzewskiego, ogłoszony w „Sokole” p. t. „O zadaniach skautinga”, z któ­rego wyjątki później przyłączę i rozprawa ks. Lutosławskiego, drukowana w czasopiśmie „Życie”.
Aby dostatecznie się przygotować do wiernej służby Bogu i Ojczyźnie ma skaut starać się zżyć z przyrodą, po­znać rośliny, drzewa, zwierzęta, podsłuchać i podpatrzeć jak one żyją, jak sobie radzą, odróżniać pożyteczne od szko­dliwych. Nie godzi się zabijać zwierząt lub niszczyć ro­ślin tylko dla dogodzenia własnej ochocie lub z pustoty. Harcerz jest dalej zawsze czynny i uważny, ma na wszystko oczy otwarte, aby nic nie uchodziło jego uwagi, z czegoby mógł być pożytek dla niego albo dla innych.
Skaut nie używa alkoholu ani tytoniu, aby zachować jasny umysł, uczy się oszczędności, aby od nikogo nie za­leżeć i móc być drugim pomocnym. Lecz nie dosyć aby nakreślić sobie pewne obowiązki, ważniejsze je wypełnić. Otóż ćwiczenia skautowe przez to właśnie genjalnie są ujęte, że łączą hart ciała z kształceniem umysłu i charakteru. Każde ćwiczenie to tylko środek do samodzielnego myślenia, do samodzielnego czynu. Być sobą i stać o własnych si­łach : oto myśl przewodnia ćwiczeń harcerskich.

V.

„Wszystkie gotowe i wykończone zdobycze cywili­zacji, cały aparat udogodnień i ułatwień odrzuca się jako hamulec samodzielnego władania życiem. Młody harcerz takim jakim jest, bez skomplikowanych przyborów, bez sztucznych aparatów staje wobec przyrody tajemniczej i prze­bogatej, lecz obcej sobie, stara się ją poznać, podsłuchać, podpatrzeć, wniknąć w jej tajniki i ją opanować. Wyrazem tej zasady to życie obozowe, proste żołnierskie, nęcące młody umysł tysiącem nieznanych wrażeń i przygód. Od razu staje młody harcerz przed całym szeregiem zagadnień pozornie zwykłych a mimo to trudnych, bo niepraktykowanych. Wszystko to zależy od własnej zaradności, bo to miejsce odpowiednie dla obozu trzeba umieć wyszukać i szałas postawić z chlustu i liści tak szczelny, aby nie przemakał i ognisko trzeba umieć rozniecać i kuchnię po­łową z kamieni i gliny postawić i skromny posiłek przy­rządzić a w razie potrzeby nawet wody się dokopać i ży­wności poszukać. Każdy z tych szczegółów wymaga osobnej umiejętności, bo nie dokopie się wody, kto nie wie, gdzie jej szukać, nie znajdzie pożywienia, kto nie zna właściwości roślin, nie umie np. odróżnić trujących grzybów od jadal­nych, a prócz tego trzeba znać zasady hygjeny, wiedzieć jak się zachować w razie przemoczenia i jak się chronić przed zaziębieniem. — Ileż to rzeczy ciekawych i poży­tecznych dla chłopca, który nigdy nie potrzebował samemu sobie wystarczać, ileż podniety dla jego wyobraźni przyga­słej w jednostajnem oddziaływaniu codziennych zajęć!
Właściwy stosunek chłopców przybiera od razu, bez nakazu z góry, formy właściwe, bo zmusza do tego powaga okoliczności, uzależniających każdego od wszystkich i wszyst­kich od każdego. Karność, posłuch koleżeńska uczynność przestaje być niemile odczuwanym obowiązkiem, bo wyni­kają logicznie z potrzeb przez wszystkich uznanych.
Życie obozowe to źródło odradzające ducha, skażonego przez niezdrowe, zgiełkliwe, chaotyczne działanie nowoczesnej kultury, to krzepiący zdrój dla ciała zleniwiałego w przy­musowym bezruchu codziennych zajęć. Z takiego podłoża wyrasta kolejno cały szereg ćwiczeń i zabaw skautowych, znakomicie dostosowanych do temperamentu młodego wieku, a zawsze przesiąkniętych myślą głębszą, zgodną z podnio­słym celem harcerstwa. Jeżeli się zważy, że to wszystko rozgrywa się na tle przyrody, przepojonej promieniami światła i słońca, powiewem świeżości pól i lasów, zrozumie się, że w takiem środowisku przycichną w duszy chłopca wszystkie niezadowolenia, przywary, naleciałości i dąsy zro­dzone w atmosferze ciasnoty dusznych mieszkać, ustępując miejsca czynnikom pogodnym, radosnym i twórczym.
Ćwiczenia harcerskie nie są celem dla siebie, lecz je­dynie środkiem do celu i do wyżłobienia w charakterze chłopców rysów wyraźnych, zdecydowanych, rycerskich do ustalenia i spotęgowania wrodzonych im zalet, do nadania prawidłowego kierunku ich ciekawości, temperamentowi i namiętnościom. W szkole harcerskiej ma się odrodzić dusza chłopców naszych, a w ten sposób wzór ma spotężniać do miary tych zadań, które chwila obecna nań nakłada.

VI.

W końcu należy nakreślić program, jaki stawiają dusze zacne i prawi obywatele. Jest on następujący:
Harcerz powinien służyć Bogu, Ojczyźnie i bliźniemu. Zdoła to przez przestrzeganie prawa harcowego, które brzmi jak następuje:

  1. Na słowie skauta można polegać jak na Zawiszy. Prawość słowność, rzetelność: oto rysy, które na duszy skauta rzeźbią wymagania tego prawa. Nie ma dla skauta kłamstwa konwencjonalnego, niema hipokryzji, niema wy­krętów. —- „Tak-tak; nie-nie, co ponadto jest, ze złego jest”.
  2. Skaut jest wierny Ojczyźnie i swoim obowiązkom. Skaut nie żyje dla siebie, całe życie jest sługą społeczeń­stwa, któremu z poświęceniem się oddaje.
  3. Skaut jest pożyteczny bliźniemu; codzień bowiem spełnia pewien ściśle nie określony dobry uczynek,; przytem nie ma mieć bohaterstwa na względzie lecz ćwiczenie duszy.
  4. Skaut jest przyjacielem wszystkich, a bratem każdego innego skauta, uprzejmość i szlachetność obejścia cechują go zawsze.
  5. Skaut jest rycerski — ponad zwykłą konwencjo­nalną uprzejmość okazuje szczególną delikatność kobietom i dzieciom, szczególną gotowość pomocy słabym, obronę pokrzywdzonym, pociechę cierpiącym.
  6. Skaut jest przyjacielem zwierząt, szanuje ich życie i podziwia w nich mądrość przeznaczeń stwórcy i cu­downą harmonję instynktów, a tępi w sobie pierwotne za­pędy niszczycielskie w stosunku do przyrody.
  7. Skaut jest karny i szczególnie posłuszny rodzicom i przełożonym. Wie on, że jego własna wola nie jest ostatnią racją jego postępowania, lecz wyższe prawo mo­ralne i dobro społeczne.
  8. Skaut jest pogodny i wesoły, nie zniechęca się, nie zraża, nie zna, co to dąsy a szczególnie obce mu są wybuchy tryzjalności w chwilach niepowodzenia.
  9. Skaut jest oszczędny — nie przez sknerstwo, lecz przez przezorność i ofiarność, by od ust sobie odej­mując, mieć na odzianie i nakarmienie Matki-Ojczyzny.
  10. Skaut jest czysty w myśli, mowie i uczynkach a pewnym rodzajem symbolu tej czystości jest jego wy­rzeczenie się alkoholu i tytoniu.

Tak to wygląda nasze harcerstwo w teorji. Że w praktyce jest inaczej, o tem przekonaliśmy się w toku niniejszego referatu i tego uczy nas własne doświadczenie dostatecznie i trudno byłoby uniewinnić społeczeństwo nasze od zarzutu pewnej nieoględności pod tym względem. Pa­trząc na skutki skautingu w Anglji. Każdy chwali znako­mity ten system wychowawczy, lecz mało tylko jednostek poświęca mu swą pracę, wymawiając się palącemi potrze­bami chwili bieżącej. A tymczasem trzeba, aby każdy, kto się sprawą wychowania młodzieży interesuje lub z obo­wiązku zajmuje, spojrzał dalej w przyszłość i na jej tle starał się ustalić i utrwalić charakter skautingu, a wten­czas dopiero piękny i obfity jego owoc dostateczny i sku­teczny nam plon przyniesie.”

Gazeta Średzka 7 maja 1925

„Odezwa I. Dr. Harcerskiej im. H. Sienkiewicza.

„Harcerstwo”

Tutejsza drużyna Harcerska im. Henryka Sienkiewi­cza założona za czasów zaboru pruskiego 10 maja 1916 roku obchodzić będzie w przyszłym roku 10-lecie swego istnienia. Drużyna tutejsza widząc nikłe zrozumienie oby­watelstwa do harcerstwa pragnie w niniejszej odezwie, opra­cowanej przez członka drużyny, po krótce ważniejsze zagad­nienie pracy harcerskiej poruszyć, wyświetlić, nadewszystko pragniemy pobudzić tutejsze „Koło Przyjaciół Harcerstwa” i społeczeństwo starsze do bliższej współpracy z nami.
Są już podwaliny tego zrozumienia, lecz zrozumienie to na dziwnych nieraz opiera się podstawach. Na ogół pojmuje starsze społeczeństwo swoją współprace w ten spo­sób, że się rozchodzi o dawanie datków pieniężnych i za­bezpieczanie harcerstwa przed rozmaitemi atakami. Nam jednak chodzi o coś więcej; pragniemy stałej współpracy, poważnej i surowej krytyki pracy naszej w poszczególnych działach, pragniemy rady doświadczonej.
Zadaniem harcerstwa jest wychować społeczeństwu dzielnych obywateli, zdrowych fizycznie i umysłowo, umie­jących zaradzić sobie w każdym położeniu. Harcerstwo dąży do rozbudzenia w duszach młodzieży uczuć szlachet­nych, gotowości do poświęceń, karności względem przełożo­nych i zrozumienia dla sprawy ojczystej. Kodeks harcer­stwa : to prawo harcerskie, składające się z dziesięciu punktów.
Pragniemy uwagę zwrócić na najważniejsze z nich: Pierwsze prawo: Na słowie harcerza polegaj jak na Zawi­szy: jak z powyższego prawa wynika, harcerz jest prawdo­mówny i rzetelny; kłamca nie wart być harcerzem. Ży­jemy w czasach gdzie słowność i rzetelność jakoby odbiec chciały od ludzkości, w następstwie czego szerzy się brak zaufania do osób najbliższych.
Wspomniemy dalej prawo rycerskości. — Mało spo­tykamy dziś wśród młodzieży poszanowania dla starszych, uprzejmości dla kobiet, grzeczności dla wszystkich. Har­cerstwo wpaja każdemu swemu nowemu kandydatowi prawo rycerskości, oraz ważne prawo karności, bez którego żadna organizacja istnieć nie może.
W końcu przychodzimy do prawa, które harcerstwu nadaje pewną specjalną zewnętrzną cechę. Dziesiąte prawo to wstrzemięźliwość od alkoholu i tytoniu, oraz obowiązko­we unikanie karciarstwa. Jest to walka, którą harcerstwo tym nałogom a zarazem wadom naszym narodowym wypo­wiedziało.
Przeciwnicy harcerstwa zasłaniają się tem, że har­cerstwo wychowuje li tylko żołnierzy. Są w harcerstwie pewne środki metodyczne wzięte z wojska, lecz daleko do zmilitaryzowania młodzieży i harcerstwa. Wyrobienie pew­nej karności, rozumnie stosowanej sprężystości w ruchach, to zalety wychowania wojskowego.
W nadzieji, że te kilka słów przyniosą większe zro­zumienie i bliższą współpracę dla harcerstwa, zakończamy z harcerskiem hasłem:

„CZUWAJMY”
nad rozwojem fizycznym i moralnym młodzieży dla dobra ogółu i ojczyzny.

KOMENDA I. Druż. H. im. H. S.”

Kurjer Średzki 23 grudnia 1933

„Opłatek żeńskiej druż. harcersk. w gimnazjum.

Każda drużyna harcerska urządza około świąt Bożego Narodzenia Wieczorek, poświęcony dzieleniu się opłatkiem. Wieczorki takie urządza drużyna jedynie w ścisłem kółku, nie zapraszając nikogo z poza drużyny.
Gimnazjalna drużyna harcerek zmieniła nieco charakter urządzania „Opłatka”. W myśl idei skau- towskiej harcerki gimnazjalne zaprosiły dnia 21.XII. rodziców, p. profesorów, członków K.P.H., uczenice i uczniów gimnazjum, aby wspólnem dzieleniem się opłatka zaznaczyć, że wszyscy posiadają jeden wspólny cel: służbę Bogu i Ojczyźnie.
O godz. 4 aula gimnazjalna została zapełniona przez rodziców, grono profesorskie, koleżanki i kolegów wierzących, że harcerki umią świetnie urządzać wieczorki. Istotnie drużyna nie zawiodła nadziei, w niej pokładanej.
Wieczorek rozpoczęto raportem. Zastępowe więc zgłaszały drużynowej swe Wiewiórki, Kozice Rysie i Skowronki. Po powitaniu hasłem „Czuwaj” rozpoczęto śpiewać kolendy, w czasie czego drużynowa zapaliła drzewko wigilijne. Przy drzewku ksiądz profesor Marcinkowski, kapelan drużyny, omówił obszernie stosunek harcerki do Kościoła. Harcerka stoi wiernie na straży Kościoła, co potwierdzają słowa Ojca św., przetłumaczone i przy­toczone przez ks. kapelana. Przemówienie sweje zakończył ks. profesor życzeniem wesołych i zdro­wych świąt oraz łamaniem opłatka z każdym z obecnych. Następnie, po odśpiewaniu kilku kolend, harcerki zaśpiewały : „W obozie wśród lasów”, co było początkiem drugiej części Wieczorku.
Druga część Wieczorku zasługuje na szersze omówienie ze względu na jej charakter ludowy. Najpierw drużynowa w gawędzie zaznaczyła, dla­czego drużyna specjalnie zajmuje się ludem, jego zwyczajami, pieśniami, gwarą. Zadanie, jakie har­cerki gimnazjalne sobie obrały, jest szczytne. Po­stanowiły mianowicie stać na straży polskich zwyczajów i obyczajów ludowych, badając gwarę, zbierając przysłowia, piosenki, ucząc się tańców, opisując urządzenia, stroje i sposób życia ludu.
Dzięki temu zainteresowaniu się harcerek pu­bliczność miała przyjemność posłuchać wiejską ko­bietkę z pod Krakowa, która w tajemnicy opowie­działa zebranym wszystkie plotki wiejskie. Więc dowiedzieliśmy się, że smok z pod Wawelu nie pożarł barana, ale przekupkę krakowską, że owa przekupka .spowodowała śmierć potwora, a nie ża­den Krakus. Zacna kobiecina opowiedziałaby nam więcej ciekawych rzeczy, gdyby nie to, że w domu zostawiła dziecko w kąpieli, mleko na ogniu, męża czekającego na obiad.
Zaledwie słuchacze zdążyli nagrodzić oklaska­mi wymowną plotkarkę, gdy na sali zjawiła się da­ma ze swą służącą, Kasią. Zbyt wiele zajęłabym miejsca streszczeniem rozmowy paniusi z wiejską dziewczyną. Nie mogę jednak pominąć tego, jak świetnie rolę Kasi odegrała druchna Gabryelewiczówna. Trudną rolę naiwnej dziewczyny wiejskiej odegrała po mistrzowsku, nie wpadając nigdy w ton przesadny i nie ośmieszając naiwności ludu. Słu­chacze mieli wrażenie, że są świadkami rozmowy pani z Kasią, która żadną miarą nie może zrozumieć zwyczajów miasta.
Następny punkt był inscenizacją piosenki „Pa­sała wołki na Ukrainie”, wyćwiczoną przez dru­żynową Musiałównę. Najmłodsze druchny swą pe­wnością w przedstawianiu, milutkiemi głosikami, tańcami i ślicznemi strojami krakowskiemi wywo­łały burzę oklasków, które nagradzały pracę dru­żynowej i „Skowronków”. Podobnie udaną była inscenizacja piosenki „Maciusiu! a dokąd ty idziesz” ?
Ostatnim punktem Wieczorku była sztuczki zatytułowana: „Tylo luda się zlazło”. Sztuczkę tę, napisaną przez jedną z harcerek, można streścić w kilku słowach. Lud z całej Polski pragnie zo­baczyć morze polskie, o którem wie tyle, że Niemiec chce je Polsce zabrać. Z wszystkich stron Polski zbierają się chłopi, kobiety, by zo­baczyć Bałtyk. W czasie podróży piechotą odpo­czywają w chacie wielkopolskiej, gdzie śpiewają i tańczą.
Sztuczka napisana jest w gwarze, dzięki cze­mu publiczność miała sposobność poznać choć tro­chę gwary polskie. Przemawiał zatem Mazur, Kujawianin, śpiewali Kurpie, opowiadali o swem życiu Huculi, Górale, Krakowiacy, Ślązanie i Ka­szubi. Pieśni ludowe były „naprawdę ludowe”. Wszystkich zachwycały stroje, które harcerki wier­nie wzorowały na strojach ludowych. Z tańców był oberek i zbójnicki. Publiczność zrozumiała również intencje patrjotyczne sztuczki, oklaskując słowa Kaszuby: »Nemca bedzemy tłuc kłonicami e pazurami, e na nich ne bzeme czekale z uchelonemy karkamy“- W role swe harcerki wczuły się i oddały je pierwszorzędnie.
Zakończono Wieczorek hasłem „Czuwaj”

Kurier Średzki 31 marca1934

„Wspomnienia
Z życia gimnazjalnej żeńskiej drużyny harcerskiej („Puszczy”) w Środzie.

Pierwsze i słoneczne dni wiosny we mnie, mie­szkance „Puszczy” (jestem Kozicą), obudziły tęskno­tę do lasu. Nieszczęsne uczucia musiałam jednak stłumić, bo chodzę do szkoły. Trzeba było więc za­dowolić się wspomnieniami z minionych wycieczek i obozów. Wspomnienia okazały się doskonałem lekarstwem. Przestałam bowiem tęsknić pod wpły­wem rozpamiętywania „zielonych dni” naszej dru­żyny. Nie chcę być egoistką, więc spieszę, aby podzielić się miłemi wspomnieniami z rogatą bra­cią pozostałych drużyn. Może wśród tylu harcerek i harcerzy w Środzie jest wiele pokrewnych dusz, które też tęsknią do pól, łąk, morza i gór. Przy­pomnę zatem wszystkim tym chwile z życia na łonie natury, aby one ukołysały ich tęsknotę. A może, aby wzbudziły ?
Moją pierwszą wycieczką harcerską była wy­cieczka do Brodowa. Jako pierwsza wycieczka na­szej drużyny obfituje w najkomiczniejsze epizody, które dziś nam, „starym harcerkom” napełniają od śmiechu oczy łzami. Było nas wszystkich dziew­czynek 7 : Maryśka, Zuchu, Ula, Janka, Zosia, Gabryśka i Hala. Wyobrażałyśmy sobie, że w ciągu naszego trzydniowego pobytu w lesie zjemy całe fury. Każda więc w plecaku dźwigała mięso, kiszki chleb, owoce. Wypełniłyśmy też garnki ziemniaka­mi i jajkami. Wobec takiego obładowania się ży­wnością zrezygnowałyśmy z trzech koców, a za­brałyśmy tylko cztery. Każda sądziła, że w czerwcu słoma zamienia się w pierze, a przez szpary w stodole słońce nawet nocą świeci.
Posiadając tyle żywności, żadna nie narzekała na głód. Nawet Zunia najadła się. Tylko Janka, która zresztą zawsze była smakoszem, kręciła no- sem na nasze potrawy. Reszta była zadowolona. Bo jakże tu być zadowoloną, gdy miałyśmy rosół pyszny z wołowiny i wieprzowiny z lanemi kluseczkami. Mięso było w potrawce. Najlepiej, że nie miałyśmy garnka do przyrządzenia tej potrawki. Od czego jednak nasza przezorność ! Zosia jako nadzwyczaj cierpliwa robiła tę potrawkę w „na- bierce“. Ponieważ ta duża łyżka jest jednak mała, więc wszystką potrawkę Zosia zrobiła na pięć rat, każdą ratę w innym kolorze. Ziemniaki zaś ugoto­wałyśmy w czajniku. Także na kilka rat. W tym samym czajniku wieczorem na wieczerzę usmaży­łyśmy jajka (zaklepane) z kiełbasą. Zresztą czajnik był nowy, więc można było w nim wszystko go­tować. Żałowałyśmy nawet, że w nim nie przy- grzałyśmy wieczorem rosołu, który pozostał od o- biadu. Janka bowiem przygrzała ten dobry rosół w blaszanem wiaderku (od powideł) z takim skut­kiem, że lane kluseczki zamieniły się w przypie­kane.
Wiele uśmiać się można też z naszego spania w stodole. Największym urokiem harcerskiej nocy jest warta. Żadna naturalnie nie chciała się tej przyjemności wyrzec. Podzieliłyśmy się więc na dwójki i każda dwójka miała wartować po dwie godziny. Ponieważ było doić zimno, więc wartce wolno było czuwać w słomie. Zasadniczo jednak to czuwanie od spania tem się różniły, że wartow- niczce, stojąc po szyję w słomie, spały, podczas gdy niewartowniczki też spały, ale leżąc. Czyli że spała warta i niewarta. Wyrobiło się jednak u nas takie poczucie czasu, że po dwóch godzinach „czuwania-spania“ budziło się następną dwójkę, wręczało się lampkę elektryczną i spało się dalej. Ta następna dwójka zaś z postawy leżącej machi­nalnie przechodziła w stojącą i też dalej spała. Zdarzyło się jednak, że Ula zbudziła kolejną wartę godzinę wcześniej. Tamte jednak tak miały wyro­bione ono poczucie czasu, że bez zegarka powie­działy: „jeszcze godzinę”. Biedna Ula więc, chcąc ratować sytuację, odpowiedziała: „chciałam wam tylko powiedzieć, że za godzinę was zbudzę” i usnęła na dalsze 60 minut.
Takiemi to wspomnieniami odpędzam tęsknotę do lasu.
Kozica.”

Kurjer Średzki 28 kwietnia 1934

„Św. Jerzy patron harcerstwa

W bieżącym miesiącu młodzież całego świata łączy się braterską myślą. Młodzież ta — to skauci, którzy co lat cztery zbiegają się na gwarne jam­boree. Wśród różnojęzycznej braci wytwarza się dziwna moc, przyjaźń, trwalsza niż wspomnienie. W dniu 24 bm. skauci obchodzą swoje święto. Jak pięknie się dzieje, że opiekunem duchowym har­cerzy jest ten nieustraszony młodzian czystego du­cha. Oto wzór prawdziwy wytrwania, nieugiętości, hartu cielesnego, wzór zaparcia się siebie. Mając wrodzone męstwo, w stanie rycerskim doszedł do wielkiej sławy, gdyż był obecnym panem przy ce­sarzu. Dowiedziawszy się o prześladowaniu posta­nawia swą wiarę zaakcentować i wytrwać do końca. Postanowienie przekształca się w stalowy czyn.
Patrzcie druhowie jak święty nasz patron przekuwa myśl w „czynów stal”. Sprzedawszy ma­jętność staje przed cesarzem z wyznaniem wiary. Zdziwienie Dyoklecjana nie ma granic, pyta się przeto. „Kto Cię tak śmiałym zrobił”, a św. Jerzy rzecze : „Prawda… — Chrystus”.
O bracia harcerze, bierzmy sobie wzór z od­wagi świętej, umiejmy również śmiało występować z jasnem obliczem wobec przeciwności i złych lo­sów, lecz zawsze występujmy w imię „Prawdy”. Tu rozpoczyna się heroiczne zmaganie się młodego pewnego prawdy ducha, ze złością, wściekłością i szatańską nienawiścią ze strony ciemnych pogan. Najokrutniejsze tortury nie skruszyły tej młodej, a tak potężnej postaci. Zawsze wsparty mocą Chry­stusa dokonuje św. Jerzy cudów, lecz wreszcie ginie śmiercią męczeńską.
Jak tedy, bracia harcerze, przyjrzawszy się tej bohaterskiej postaci, rozmyślmy w kontemplacji zbożnej żywot świętego patrona naszego i weźmy do dusz naszych, jedną choćby z wyczutych cnót jego. Starajmy się jak nasz patron dążyć nieugię­cie do raz wytkniętego celu. Niech nas zawsze wiedzie Prawda, która naszego patrona do chwały wiekuistej zawiodła do Chrystusa Pana.
J.”

„— Obchód św. Jerzego, patrona skautingu.

Harcerstwo średzkie urządza w dniu 29 bm. obchód św. Jerzego z następującym programem :
Godz. 6,00 pobudka harcerska,
„            9,30 msza św. w Kolegjacie
„          10,20 przemarsz przez miasto i defilada na Starym Rynku.
„          20,00 Wieczornica w Hotelu Centralnym.
O liczny udział w wieczornicy prosi Komenda. Czysty zysk przeznaczony na akcję letnią. Czuwaj!
Część I.: Pląs „Już z ogniska”. Deklamacja „Mundurek”. Śpiew „Hej przed nami bramy świa­ta”. Deklamacja „Lot”. Śpiew „Płonie ognisko”. Gawęda ks. kapelana n. t. Św. Jerzy patron har­cerzy. Deklamacja „O Św. Jerzym”. Śpiew „Na skrzydłach zapału”.
Część II. Na obóz jedziemy. „Na czatach”. „Indjanie” zuchy. Monolog „Powrót taty”. Taniec Ogniki. Taniec zbójnicki „Już do odwrotu” śpiew.
Ceny biletów: 1. rząd 1,50 zł, 2, 3 i 4 rząd po 1,— zł, reszta rzędów po 50 gr, wstęp na salę 20 groszy.”

Kurjer Średzki 2 czerwca 1934

„Harcerstwo

Uwagi na marginesie „Dnia Harcerza”

W ostatnim czasie szczególnie dużo mówi, czy­ta i pisze się o harcerstwie. Nic więc dziwnego, że w niejednym umyśle powstaje pytanie: co to wogóle jest harcerstwo, jaki jego cel, jaka jest hi- storja tego wielkiego ruchu, który dzisiaj dochodzi do każdej prawie wioski.
Mówiąc krótko — harcerstwo to system wy­chowania młodzieży metodami skautowskiemi (Baden Powella) na zasadach nauki Chrystusa w po­rozumieniu i współpracy z szkołą i rodziną — jak to stwierdza § 3 statutu Z. H. P. Fundamentem czyli podstawą, na której to wychowanie się doko­nuje, jest przepiękne „Przyrzeczenie harcerskie”, które obejmuje trzy wielkie idee służby: 1. Bogu, 2. Polsce, 3, bliźnim, oraz „Prawo harcerskie”, któ­re w swych 10 punktach jest dostosowane do psy­chiki młodzieży i ma za zadanie kształtowanie moc­nych charakterów, urabianie ludzi o silnej woli, o stałych naprawdę niezachwianych, a wysokich prze­konaniach moralnych.
Jeden z największych dóbr, jakie harcerstwo swoim członkom dawać chce i daje jest — Wiara, harcerze przyrzekają „pełnić służbę Bogu” — i nad uświadomieniem sobie obowiązków tej służby pra­cują w drużynach i zastępach, korzystając z współ­działania księży kapelanów. Najwięcej w tym względzie czyni harcerstwo drogą pośrednią, przez stwarzanie warunków, sprzyjających obudzeniu i ugruntowaniu się Wiary w duszach swoich druhów, Dość wspomnieć wycieczki, obozy, ognisku, w cza­sie których harcerstwo stawia chłopców czy dziewczynki sam na sam z majestatem przyrody; skła­nia do ukorzenia się przed nią i zmusza mimowoli do dostrzeżenia w niej ręki — samego Stwórcy. Ta naturalna księga, rozwarta ręką Boga i przecudownie zapisana, odciąga harcerza od tego, co może go splamić czy zbrukać.
Drugą wielką ideą harcerską jest „służba Pol­sce”. Aby z tego szczytnego obowiązku dobrze się wywiązać, harcerze starają się Ojczyznę — Polskę — poznać (przez wycieczki i obozy) i uko­chać ; nie można bowiem kochać tego, czego się nie zna. Pozatem zna harcerstwo jeszcze inne środ­ki kształcenia miłości Ojczyzny, stanowią je hymn i pieśni narodowe, które każdy harcerz czy harcer­ka znać musi na wylot ze słów i melodji, oraz historja kraju ojczystego, stanowiąca jedną z waż­niejszych podstaw wychowania harcerskiego. W związku z Ojczyzną pozostaje też wyszkolenie fi- zyczno-wojskowe, na które harcerstwo również bardzo silny kładzie nacisk. Racja leży w tem, że jedynie zdrowy fizycznie, zahartowany na niewy­gody i trudy i obeznany z techniką żołnierską oby­watel może oddać Ojczyźnie skuteczne usługi w razie napaści postronnego nieprzyjaciela. To woj­skowe przydatne wychowanie w harcerstwie rozu­mieją nasze najwyższe władze wojskowe, które kilkakrotnie w okólnikach to podkreślili, a pułkom i Powiatowym komendantom P. W. poleciły przyjść Harcerstwu zawsze z pomocą.
Własnemi środkami, przez pracę programową, opartą na zasadach systemu skautowego nawet młodzież najmłodszą przyspasabia Harcerstwo pod wzgl. wojskowym. Element wychowawczy w Harcerstwie, bardzo łatwo i szybko zamienia się w karnego samodzielnie działającego żołnierza.
Trzecim obowiązkiem harcerza, wynikającego z „Przyrzeczenia”, to „chętna pomoc bliźnim”. Zasa­da ta dzisiaj szczególnie jest ważna z powodu pa­nującego kryzysu. Wielkie zatem usługi społe­czeństwu oddaje harcerstwo właśnie przez wszcze­pianie w młode umysły naszej młodzieży prawdy, że każdy jest naszym bliźnim, nawet ten biedny bezrobotny, który od dłuższego czasu daremnie szuka pracy i że każdemu należy przyjść z pomocą, o ile warunki i środki na to pozwalają.
Harcerstwo — aczkolwiek jest organizacją młodą (24 lata) — rozwinęło się bardzo szybko i chlubnie zdało egzamin w czasie walk o niepodle­głość Polski. Dziś liczy zgórą 140.600 członków. Ten szalony rozpęd zdziwi zapewne niejednego i stawi pytanie: w czem leży przyczyna tak wielkie­go i szybkiego rozwoju. Odpowiedzią na to, nie­chaj będzie „Przyrzeczenie i Prawo harcerskie” oraz harcerski system wychowania, który całkowi­cie odpowiada duszy młodzieży. Zapał i tempera­ment młodzieńczy znajduje swój upust w grach i zabawach harcerskich, a równocześnie urabia się wola i charakter przez sumienne wykonywanie swoich obowiązków.
– W powiecie średzkim harcerstwo jest dość dobrze zorganizowane i rozwija się wspaniale. W mieście Środzie istnieją 3 drużyny żeńskie i 4 drużyny męskie. W Kostrzynie 1 żeńska i 1 mę­ska, w Zaniemyślu 1 m., w Nekli 1 ż. i 1 m. i w Iwnie 1 m.

W niedzielę, dnia 3 czerwca br. urządza Tow. Przyjaciół Harcerstwa dla miejscowych drużyn „Dzień Harcerza”.

Program jest następujący :
o godz. 6 pobudka,
o 7,30 zbiórka w szkole powsz.,
o 7,45 raport dru­żyn,
o 8 wymarsz na nabożeństwo,
o 10 przemarsz przez miasto do obozu,
o 11,30 poświęcenie kaja­ków,
od 12 — 14 przerwa obiadowa,
od 14,30 – 15 prze­gląd i kwalifikacja obozów przez Komisję,
o 15 po­kaz prac harcerek,
o 17 żywa mapa Polski,
18 -19 pokazy i gry drużyn,
o 19,30 ognisko i przyrzeczenie harcerskie,
godz. 21,00 zakończanie.

Pozatem cały szereg innych urozmaiceń jak: strzelanie do tarczy z broni małokalibrowej i wia­trówek o nagrody, kulanie w kręgle o nagrody i wiele niespodzianek dla dzieci, oraz tańce na wolnem powietrzu.
Loterja fantowa — Bufet własny – W ogrodzie koncert orkiestry.

Nie wątpimy, iż społeczeństwo średzkie zechce naocznie przekonać się o życiu harcerskim i po­spieszy gromadnie na Strzelnice, by poprzeć usiło­wania naszych skautów.”

Copyrighted Image