Kompania Nekielsko -Strzałkowska

Wpis 1.

LISTA   POWSTAŃCÓW   KOMPANII
NEKIELSKIEJ   POCHODZĄCYCH
Z   NEKLI  I  OKOLIC

Beutler Zdzisław, (20.12.1885-1940), dowódca kompanii, wicewachmistrz,

Bladowski Jan, (15.12.1898 – ) Nekielka, szeregowiec

Brzeski Franciszek, Nekielka,

Brzeziński Stefan, (23.07.1903 – 12.11.1976),15 lat, Nekla, szeregowiec

Chromiński Franciszek, (16.10.1898-1940 ), Nekielka, szeregowiec

Dankowski Stanisław, Nekielka

Erzepki Franciszek, Nekielka, szeregowiec

Fietz Józef, (4.02.1903 – 8.05.1963), Kokoszki, szeregowiec

Frankiewicz Feliks, (1900-13.09.1966), Nekla, szeregowiec

Frąckowiak Ignacy, Targowa Górka

Graczyk Leon, (30.01.1899- ), Chwałszyce, zweryfikowany przez ZG ZWPN 10.09.1936

Hadada Andrzej, (18.10.1899-9.12.1971), Nekla, st. szeregowiec

Hadada Antoni, (1892-1961), Nekla, st. szeregowiec

Hadada Stanisław, (11.04.1887-10.1.1945), Nekla, d-ca plutonu, plutonowy

Jęczmionka Franciszek, (18.10.1900-11.08.1920), syn Stefana i Marii z d. Mnich, urodzony Gąsiorowo, szeregowiec, seminarzysta nauczycielski, zam. Nekla, zmarł w szpitalu wojskowym we Wrześni 11.08.1920 r.

Jóźwiak Franciszek, Starczanowo, służył podczas I wojny światowej w 1 komp. Inf. Reg. 56, został ranny 25.01.1915 r.,

Jóźwiak Jan, (-25.07.1920), Kokoszki, szeregowiec, później 10 komp. 58 pp, poległ pod Dobuczynem

Jóźwiak Józef, (20.11.1899-), Kokoszki, szeregowiec

Jóźwiak Stanisław, Mała Górka, szeregowiec

Jóźwiak Stanisław, (1888-1951), Starczanowo, szeregowiec, podczas I wojny lekko ranny w sierpniu 1914 r. podczas potyczek na zachodzie (Ballernstahl – Raon l’Etage), i ciężko ranny w kwietniu 1916 r. służył w 9 komp. Inf. Reg. 99,

Jóźwiak Wojciech, (17.04.1894-18.04.1980), Kokoszki, 69 pp

Kajdan Stanisław

Kierzek Czesław, (9.07.1891-10.11.1962), Starczanowo, szeregowiec

Koralewski Kazimierz,(22.10.1899-14.03.1919), Nekla, szeregowiec, poległ

Kośmider Józef, (18.10.1901-), Mystki

Kowalczyk Franciszek, (-1941), z-ca dowódcy, później dowódca, sierżant

Labijak Jan, (15.02.1900 -17.04.1920), Nekielka, szeregowiec, 9 komp. 58 pp, poległ pod Jełaniem na Polesiu,

Lisiecki Ksawery, Nekielka, szeregowiec

Luboszczyk Piotr, Nekielka, szeregowiec

Madaj Antoni, (19.01.1893-23.04.1968)

Majewski Aleksy, (30.06.1882 – 18.08.1936), Nekla, chorąży

Majewski Wacław, Nekla

Majewski Walerian, (19.05.1896-29.10.1977), zweryfikowany przez ZG ZWPN 17.12.1936

Majchrzak Franciszek, (27.10.1900-22.05.1941), Mała Górka, rozstrzelany 22.05.1941 r. w Małej Górce

Matecki Stanisław, Starczanowo, zweryfikowany 17.12.1936 ZG ZWPN RP 1914/1919

Matuszak Stanisław, (3.05.1899-), Targowa Górka

Najtkowski Michał, (18.09.1902-18.09.1965), Kokoszki

Nawrocki Józef, (20.02.1890-23.01.1953), pochowany w Środzie Wlkp., zweryfikowany 14.10.1937 przez ZG ZWPN

Nowacki Stanisław, (25.01.1900 – 3.09.1972), Kościan, szeregowiec

Pilichowski Wawrzyniec, Nekla, szeregowiec

Piotrowski Ignacy, (1900 – 1968), Nekla, szeregowiec

Piotrowski Walenty, (30.01.1896-28.01.1919), Nekla, zmarł z ran pod Rynarzewem,

Piotrowski Józef, (16.12.1902 – 20.02.1977), ur. Barczyzna, zam. Nekla, powstaniec, jako zbyt młody odrzucony we wrzesińskich koszarach,

Płaziński Stefan, Nekielka, st. szeregowiec

Sekulski Stefan, (16.08.1899-16.10.1959), Nekla

Stachowiak Ignacy, Nekla, (29.01.1892-26.12.1947), kapitan, w okresie powstania – plutonowy,

Tądrowski Wilhelm Kleofas, (1883-31.01.1967), Nekla, zweryfikowany przez KW ZWPN 1914/19 w dniu 7.11.1935 r. jako członek Straży Ludowej

Tądrowski Wacław, (11.09.1879 – 19.03.1929), Nekla, pracownik kolejowy,

Tokłowicz Florian, (25.03.1897-1.03.1954), Nekla

Tomczak  Wincenty, (13.07.1900-14.05.1985), Nekla, szeregowiec

Wawrzyniak Wojciech, Kokoszki, szeregowiec

Wichrowski Kazimierz, (8.03.1886 – 5.01.1957), Nekla, zweryfikowany 15.09.1938 r., żona Franciszka (1891 – 1957), włodarz na majątku w Stroszkach

Wojtkowiak Szczepan, (31.08.1900-27.09.1993), Mała Górka, szeregowiec

Woźniak Jan, (22.11.1895-6.12.1954), Starczanowo,

Woźniak Stefan, (20.08.1900 – ) Nekla, szeregowiec

Wróblewski Bolesław

Wysocki Czesław, (2.06.1887-27.12.1957), Nekla,

Wysocki Marian, (8.11.1894-24.06.1974), Nekla, zweryfikowany przez KW ZWPN 1914/19 w dniu 7.11.1935 r. jako członek Straży Ludowej,

Zbierski  Wacław, z Nekli, sierżant, szef kompanii

Listę opracował i udostępnił Pan Michał Pawełczyk z Wrześni.


Wpis nr 2.

okladka1-1Poniżej  fragment publikacji Michała Pawełczyka zatytułowanej „Ochotnicza Kompania Nekielska w Powstaniu Wielkopolskim 1918-1919 Nekla 2011” rozdział – „Akcja militarna epizod Średzki, uzupełnione informacjami pozyskanymi przez autora po ukazaniu się publikacji.

AKCJA MILITARNA.
EPIZOD ŚREDZKI

17MMeissner
ks. Mieczysław Meissner

W Środzie w dniu 8 listopada 1918 r. władze rozlepiły niemieckie afisze z orędziem kanclerza Rzeszy do narodu, w którym ewidentnie można odczytać koniec wojny. Polacy przejęli kontrolę nad miastem już 11 listopada, a 21 listopada ogłaszają powstanie Rzeczpospolitej Średzkiej, wykluczając Niemców z udziału w Radach Żołnierskich i Robotniczych, dlatego też zdarzenia z udziałem naszych powstań­ców mają wymowę bardziej symboliczną niż fak­tyczną. Powiat średzki od początku 1918 r. przygo­towywał się do akcji wyzwoleńczej. Powstał tajny Komitet Narodowy na powiat średzki pod prze­wodnictwem proboszcza Mieczysława Meissnera. Wydarzenia 11 listopada nie zaskakują patriotów. Już 12 listopada powołano Radę Robotniczą i Żoł­nierską. Rozpoczął się proces przejmowania wła­dzy w mieście i powiecie, z równoczesnym za­mysłem przygotowania i gotowości do powstania zbrojnego.

     W niedzielę, 22 grudnia 1918 r. w Środzie odbyło się oficjalne powita­nie żołnierzy wracających z frontu o religijnym charakterze. Po nabożeństwie odbył się uroczysty pochód z udziałem orkiestry, straży pożarnej, Towarzystwa Strzeleckiego,skautów, chóru Lutnia i około 800 żołnierzy. Na rynku wygłosili mowy dr Liebek i ks. Dykiert a na końcu żołnierz M. Uroczystość zakończono odśpiewaniem „Boże, coś Polskę”.

    Nekla, należąca do powiatu średzkiego, oczekiwała inicjatywy ze stro­ny kierownictwa średzkiego. Na telefoniczny sygnał tam podążyli nasi po­wstańcy, gdzie w dziwny sposób splotły się losy powstańców nekielskich z zaniemyskimi.

18Jozef Madalinski
Józef Madaliński

 

19Wilhelm I
Cesarz Wilhelm I

    Koniec roku to znane wydarzenia w Poznaniu, w tym przyjazd Paderew­skiego w dniu 26.12.1918 r. i wybuch w dniu następnym powstania. Wiado­mość o tym dociera poprzez informację od którejś z okolicznych dziedziczek i prawdopodobnie również telefonicznie, dlatego też w tym dniu (27.12.1918 -piątek) tworzy się zalążek ochotniczej kompanii nekielskiej pod dowództwem pierwszego dowód­cy kompanii Stanisława Hadady, później zwana kompanią Beutlera. W początku swej działalności oddział dokonuje rewizji w domach niemieckich, poszukując broni, a także zabezpiecza dworzec kolejowy, pocztę i sołectwo. Poczta znajdowała się kolejno w Rynku u Szemisa, u Majewskich na Po­znańskiej i organistówce. Na dworcu służbę bez­pieczeństwa przejmuje Straż Ludowa, zaklejono niemieckie napisy, a przede wszystkim zlikwido­wano posterunek policji i zaczęto rozbrajać miej­scowych Niemców, przeprowadzając rewizje w ich zabudowaniach w poszukiwaniu broni. Oczekiwa­no sygnałów i rozkazów ze Środy.

Kompania rozrasta się do 30 osób i przyj­muje kierunek działania na Środę. Zrealizowano duderzenie w dniu 18 listopada (data według zapi­sek Wojciecha Jóźwiaka). Aby zrealizować zamiar, niezbędny był transport, którego odmawiał admi­nistrator dóbr nekielskich Stanisław Kaźmierczak. Zdecydowane stanowisko powstańców (15 po­wstańców przed kościołem strzelało w powietrze), a i zapewne obawa przed zamieszkami spowodowa­ła, że na polecenie hrabiny Rozalii Żółtowskiej uży­czono powstańcom trzech wozów dwukonnych.

Ten tworzący się oddział zbrojny, zapewne pełen zapału, natychmiast wyruszył w kierunku Środy poprzez Chłapowo. Po drodze Józef Madaliński, zarządca majątku Chłapowo (własność Alfreda Chłapowskiego), daje powstań­com dodatkowe podwody, z którymi docierają do Środy. Podwody te wykorzy­stane będą do przewozu zarekwirowanej broni. W Środzie oddział dokonuje:
— rozbrojenia Niemców, a raczej pojedynczych osób mundurowych w  Środzie
— zrzucenia pomnika Wilhelma I, stojącego przed Ratuszem.

Niektóre symbole władzy niemieckiej jeszcze istniały na gmachach pu­blicznych, a także funkcjonowała policja niemiecka. Ujrzawszy na urzędzie godło niemieckie, Kleofas Tądrowski a z nim bracia Franciszek i Stanisław Hadadowie przystawili długą drabinę pożyczoną od pracującego w Środzie cieśli z Kokoszek, Michała Najtkowskiego, i zwalili niemieckiego orła, niszcząc go.

Podobnie postąpiono z pomnikiem Wilhelma I, którego – po zarzuceniu łańcuchów na szyję posągu – zwalono z piedestału i zawleczono na środek ryn­ku. Akcje te spotkały się z wyraźnym poparciem księdza proboszcza Mieczy­sława Meissnera.

Tak to wydarzenie opisuje Stanisław Pomykaj w książce „Miasto Środa w latach 1919-1934” (Środa 1936)

„W samej Środzie walka o zdobycie miasta nie była potrzebna, gdyż władze niemieckie miasta jak widzieliśmy, umiarkowane zresztą, były pod kontrolą polską a żywioł niemiecki nie był tak silny, by ważył się na zbrojny opór, choćby pod pozorem samoobrony. En­tuzjazm ludności polskiej wyładować się mógł w manifestacjach patriotycznych, zebraniach, pochodach, a niewinnym stosunkowo odruchem tłumu było zrzucenie samorzutne posągu Wilhelma I, który stał pod budynkiem ratuszowym.”

20Wilhel w Srodzie
Odsłonięty przy ratuszu 29. sierpnia 1901 r. na cokole z szarobiałego granitu brązowy pomnik cesarza Wilhelma I Wielkiego Hohenzollerna z napisem: Cesarzowi Wilhelmowi Wielkiemu wdzięczny powiat Środa a obalony przez oddział nekielski.
21Ratusz w Srodzie wspolczesnie
Widok współczesny ratusza.

Piedestał tego pomnika w la­tach późniejszych miał być wykorzy­stany jako cokół pomnika powstań­ców, jednak z uwagi na spory, ten projekt upadł.

W nocy z 27 na 28 grudnia 1918 r. w Środzie powstała 1 Ochot­nicza Kompania Średzka pod do­wództwem ppor. artylerii Alfreda Mi­lewskiego. Ochotnicy na wezwanie (sygnał trąbki – grał Józef Kamiński, a także dźwięk dzwonu – dzwon o na­zwie Św. Michał z kolegiaty o godz. drugiej w nocy) tłumnie, mimo mro­zu i wiatru stawili się na Starym Ryn­ku. Ta grupa odjechała rannym pocią­giem (dwa ostatnie wagony i asysta w parowozie) relacji Ostrów -Jarocin – Poznań dla obrony poznańskiego dworca. 28 grudnia 1918 r. o godz. 7.00 przybył koleją wąskotorową do Zaniemyśla Jan Stengert, który w dzień poprzedni wypełnił misję dostarczenia do Poznania 50 szt. ka­rabinów z zapasów średzkich.

Jan Stengert, po przyjeździe do Środy z oddziałem w sile 30 powstań­ców, zameldował się w obwodowej komendzie uzupełnień, gdzie dowiedział się, że pierwsza kompania średzka wyjechała już do Poznania. Oddział został zatrzymany w Środzie, zakwatero­wany w budynku szkoły podstawowej przy ul. Lipowej i uzupełniony ochotni­kami, najprawdopodobniej z Nekli. Dostali rozkaz od Edmunda Bembnisty, że razem z oddziałem nekielskim oraz z ochotnikami z Gułtów i średzkimi mają udać się do gminy Dominowo, a w szczególności do okolicznych wiosek – miej­scowości o przewadze mieszkańców niemieckich: Orzeszkowa, Michałowa, i Szrapek, celem przeprowadzenia na tamtejszym terenie u licznych kolonistów niemieckich rewizji w poszukiwaniu broni, amunicji i sprzętu wojskowego.

W skład obwodu policyjnego w Dominowie, do którego należała Nekla, wchodziły gminy wiejskie: Bukowy Las, Dzierżnica, Gablin, Giecz, Gąsiorowo, Gierłatowo, Gułtowy, Dominowo, Murzynowo Kościelne, Biskupice, Kokoszki, Mała Górka, Ma­rianowo, Mieczyslawowo, Nekla, Opatówko, Orzeszkowo, Rusiborek, Zasutowo, Starczanowo, Stępocin, Targowa Górka, oraz gminy dworskie: Borzejewo, Chłapowo, Kopaszyce, Drzązgowo, Dzierznica, Gułtowy, Murzynowo Kościelne, Targowa Górka, Mystki, Nekla, Opatówko, Rusiborz, Podstolice i Ulejno.

Stąd też wziął się szeroki zakres poszukiwań „za bronią” i teren roz­brajania Niemców. Podczas rewizji i przeszukiwań w mieszkaniach Niemców, w okolicach wykupionych od Stanisława Ponińskiego z Wrześni przez komisję kolonizacyjną w 1891 r., a mianowicie Dominowa i Orzeszkowa, znaleziono masę broni palnej, którą zarekwirowano i przewieziono pod silną eskortą Stra­ży Ludowej na dwóch wozach do siedziby Straży w Nekli. Dwa wozy z bronią myśliwską i rewolwerami dostarczono również do Środy. Podobne działania rewizyjne były przeprowadzone w domach Niemców zamieszkujących Nekielkę. Część powstańców powróciła do Nekli, ale pozostali, pełni werwy i odwagi, koniecznie chcieli się włączyć czynnie w dalsze działania. Nie dopuszczali my­śli o powrocie do domu, żądali wyjazdu na pomoc Poznaniowi.

Po krótkim wypoczynku w Środzie wieczorem podstawiono parowóz z jednym wagonem i 28.12.1918 r. (sobota) z rozkazu Edmunda Bembnisty wyruszył oddział na odsiecz Poznaniowi. Wysiadka nastąpiła w Starołęce. W ciemny, późny i zimny wieczór powoli posuwał się gęsiego oddział wzdłuż torów, w szyku bojowym, w kierunku Dworca Głównego. Dotarli tam o godz. 22.00. Zameldowali się w komendanturze, otrzymując zadania. Powstańcy zo­stali przywitani z radością i zakwaterowani w wagonach na peronie IV naprze­ciw komendantury.

Wydarzenia tak opisuje jeden z powstańców z Gułtów – Józef Idaszak (1895 -1987):

„Z chwilą wybuchu powstania w dniu 27 XII 1918 zorganizowa­łem oddział ochotników we wsi Gułtowy pow. Środa, uzbrojonych rezerwistów w sile 18 chłopa, udaliśmy się furmankami na punkt zborny w Środzie, gdzie chciano nasz oddział włączyć do tworzą­cej się kompanii średzkiej, na co żeśmy się nie zgodzili, ponieważ Środa była już wolna, a my chcieliśmy iść na pomoc do Poznania. Otrzymaliśmy parowóz i jeden wagon do dyspozycji, który nas pod­wiózł do Starołęki, a stamtąd, udaliśmy się marszem ubezpieczonym, nad torem kolejowym na Główny Dworzec, i zameldowaliśmy się w Komendanturze Wojskowej w dniu 28 XII1918 o godz. 22 u ka­pitana Milewskiego.
Przyjęto nas z aplauzem i zakwaterowano nasz oddział w podsta­wionym wagonie kolejowym na peronie IV, naprzeciw Komendan­tury Wojskowej i przydzielono nas do obrony Dworca Głównego.  Służbę tę pełniliśmy około dziesięciu dni, a po zluzowaniu nas wy­słano oddział do Foru Grollmanna. Tam pełniliśmy służbę wartow­niczą przy różnych magazynach wojskowych i służbę wyszkolenia wojskowego do końca stycznia 1919 r. ”

Z relacji tej wynika jednoznacznie, że oprócz rannego wyjazdu 1. Ochot­niczej Kompanii Średzkiej, nastąpił wyjazd ochotników z Zaniemyśla, Gułtów i Nekli. Dowództwo nad nimi obejmuje podporucznik Alfred Milewski z Kijewa, późniejszy dowódca batalionu średzkiego, który dotarł już wcześniej do Poznania.

22mapa1
Obszar działania oddziału nekielskiego podczas akcji średzkiej.

Kompania średzka rozbraja Niemców, będących w transporcie wojsko­wym na dworcu zachodnim od strony ul. Głogowskiej, obsadza gmach pocz­ty telegraficznej, skutecznie broniąc nie tylko tej placówki, ale służąc pomocą w obronie dworca przed Heimatschutz’em i bandami.

Alfred Milewski, widząc koniec walk, na wniosek sierżanta Małeckie­go, udał się do dowództwa, do Bazaru, by uzyskać zgodę na powrót, a przede wszystkim bezpłatny transport do Środy. Argumentami za takim postawieniem sprawy była chęć zreorganizowania oddziału i uzupełnienia nowymi rocznika­mi, w tym wymiana starszych wiekiem powstańców, tym bardziej, że sytuacja w Poznaniu została wyjaśniona i przewidywano służbę koszarową. Reorganiza­cję przecież najlepiej wykonywać w jednostce rodzimej, w Środzie. Zgodę na wyjazd Milewski otrzymał i kompania średzka 31.12 (wtorek, dzień sylwestro­wy) o godz 15.00 opuszcza Poznań.

Powstańcy kompanii średzkiej wrócili do Środy pociągiem osobowym, już na stacji kolejowej rozpoczęło się jej gorące powitanie przez ludność mia­sta. Na Starym Rynku następuje powitanie a potem msza w Kolegiacie. Kom­panię zakwaterowano w nowej szkole katolickiej w pobliżu poczty, przy ul. Lipowej, gdzie czekał już przygotowany prowiant. Część żołnierzy – w tym nekielscy – otrzymała urlopy. Zasadniczo w dniu 2 stycznia 1919 r. rozpoczęto re­organizację oddziału, podczas której zwolniono do domów starszych wiekiem powstańców i jedynych żywicieli rodzin. Szacuje się, że oddział opuściło 30% składu osobowego. Stan ten uzupełniono nowymi ochotnikami, a także kadrą podoficerską i specjalistyczną (sanitariusz i lekarz). Dokonano też zmian orga­nizacji oddziału, wzmacniając dowództwo przez dodanie drużyny dowódcy.

Niektórzy powstańcy pozostają w Poznaniu, uczestnicząc w akcjach lub przystając do organizowanych jednostek wojskowych, pozostali po przeor­ganizowaniu tworzą 1 kompanię średzką, zasłużoną później po zgrupowaniu w Biedrusku na odcinku zbąszyńskim.
W początkach stycznia 1919 r. ogłoszono w Środzie stan oblężenia.

Opublikowano za zgodą  autora książki, Pana Michała Pawełczyka.


 Wpis 3.

Żródło: Kurier Średzki Nr 10, 15 i 16 z 1935 r.

Krótki zarys działania oddziału
nekielskiego.

 

„(Zdzisław Beutler por. rez. b. d-ca 2-giej kompanji wrzesińskiej i komendant odcinka III (Szubin) w Pokrzywnie p. Krzesiny. Podług relacji złozonej w Ref. Hist. przy DOK VII Nr 105)

kr 1935 nr 10_039
Źródło: Kurier Średzki Nr 10 z 1935 r.

Dnia 14 grudnia 1918 wróciłem jako zastępca oficera z niemieckiej artylerii do Wygody pod Neklą, gdzie mój ojciec posiadał majątek. Z chwilą wybuchu powstania rozpocząłem organizować ochotnicze zastępy powstańcze, Jednak wiele ludzi wyjechało już samorzutnie do Poznania, Środy i Wrześni, aby wstąpić do formujących się oddzia­łów. W Nekli samej sformowałem 8-go stycznia około 120 ludzi, pochodzących z Nekli i najbliższej okolicy i zostałem na rozkaz Poznania przydzielony do grupy Grudzielskiego, późniejszego pułkowni­ka i dowódcy frontu północnego. Stawiwszy się do dyspozycji pułkownika Grudzielskiego, stanąłem z mym oddziałem dnia 9-go stycznia we Wrześni. Około 80 powstańców było wyekwipowanych w broń, odebraną okolicznem kolonistom.
We Wrześni spotkał oddział pułkownika Grudzielskiego, który go odprowadził do koszar. Tutaj znajdowało się duto żołnierzy z Strzałkowa, Wrześni, Miłosławia, Jarocina i Borzykowa, nad który­mi objąłem komendę. Kompanię tę nazwano 2-gą wrzesińską. Do nas przyłączył się Piotr Jarociński, przewodniczący Rady Żołnierzy z Wrześni oraz brat jego Kaźmierz Jarociński. Sierżantem sztabowym był Franciszek Kowalczyk z Nekli, który mi oddał wiernie usługi przy formowaniu kompanji nekielskiej.
Do kompanji tej należeli p. i.: Stanisław, Andrzej i Antoni Hadadowie, Czesław Wysocki, Marjan Wysocki (ranny pod Szubinem) Ignacy Sta­chowiak, Wacław Zbierski, Stanisław Jóźwiak (Starczanowo), Stefan Brzeziński, Wiktor Majewski, Woj­ciech Wawrzyniak, Jóźwiak III, Piotrowski, Kowa­lewski (z Nekielki) Klefostądrowsk [Kleofas Tądrowski], Wojciech Jóźwiak (Kokoszki), Wacław Majewski i wielu innych których nazwisk nie pamiętam.
Rano dnia 11-go stycznia wyruszył cały oddział skombinowany na rozkaz pułkownika Grudzielskiego do Gniezna, a stamtąd pod dowództwem komendanta bataljonu poznańskiego, którym był por. Śliwiński do Kcyni. Tu nas wyładowano i zak­waterowano. Moja kompanja była zakwaterowana w Sądzie i u obywateli na tejże samej ulicy.
Pociąg nasz składał się z 94 wagonów, które ciągnęły 3 lokomotywy. Na pierwszej lokomotywie siedzieli jeden kapral 1 szeregowcy z Nekli, na reszcie lokomotyw znajdowało się po trzech żoł­nierzy z nabitą bronią. Dowódcy oddziałów siedzieli w wagonach wspólnie ze swymi ludźmi.
W pociągu jechało: Jeden bataljon pod dowództwem por. Śliwińskiego z Poznania, kompanja por. Jana Tomaszewskiego z Poznania, kompanja Karlewicza” z Poznania, kompanja Leona Kasprowiaka ze Środy. Oddziały Zygmunta Kitla z Gnie­zna, oraz oddziały mojej kompanja z Nekli i Wrześni Józefa Giessmanna, Jana Ciacińska, Rogalskiego (obecnego burmistrza w Jarocinie) i Szalińskiego z Gniezna. Jechał też z nami lekarz Dr. Józef Le­wandowski z Leszna. Prócz tego jechała z nami artylerja którą dowodził Nieżychowski i konnica pod komendom Ciążyńskiego.
Dnia 12 stycznia o godz. 4-tej rano stanęli wszyscy dowódcy kompanji za wyjątkiem por. Ja­na Tomaszewskiego, który wysiadł z oddziałem 180 ludzi w Damasławku, aby uderzyć na Żnin, do ra­portu przed dowódcą wyprawy por. Śliwińskim w Hotelu Roseck’a w Kcyni.
Po wykonaniu rozkazów odbyła się o godzinie 6-tej rano zbiórka wszystkich oddziałów. Było jeszcze ciemno i bardzo mglisto, ale pomimo po­rannej godziny ubrało się całe miasto w barwy narodowe.
Po spożyciu śniadania, co przeciągnęło się do godziny 8-mej rano, nastąpił wymarsz w kierunku Szubina.

Zajęcie Pińska.

kr 1935 nr 15_059
Źródło: Kurier Średzki Nr 15 z 1935 r.

 Wszystkie oddziały udały się polnemi drogami w stronę Słonaw. W Słonawach otrzymała kom­panja wrzesińaka rozkaz odmaszerowania w stronę Pińska, mając miejscowość tę zabezpieczyć baterją armat polowych ppor. Fenrycha, który nadjechał o godzinie 10,30 i zajął pozycję z wschodniej strony Pińska. Gdy się kompania rozeszła przed Pińskiem w tyralierę zaraportowała czujka, wysłana naprzeciw, że koło parku majętności spo­strzegła trzech jeźdźców niemieckich, których spłoszono, oddając na nich około 30 strzałów z lekkie­go kulomiotu. Około godziny 11,30 zajęła kompan­ia Pińsk. Od uciekinierów dowiedziano się, że oprócz 4 rannych innego wroga tam nie byłe. O godzinie 12-tej zjadła kompanja obiad pod zabezpieczeniem plutonu Banaszaka, który od północy wschodu zbadał losy, nie znajdując tam jednak nieprzyjaciela. Po obiedzie około godziny l-szej zajechała baterja artylerjl Fenrycha w pozycję, która zajęła na polu, na wschód od drogi polnej, wiodącej z Pińska do szosy Kcynia — Szubin. Kompanja wrzesińska zajęła pozycję na drodze Pińsk-Szubin, zbezpieczając artylerję. O godzinie 2,30 przybył szef sztabu ppor. Paluch dając artylerji rozkaz do rozpoczęcia ognia. W dniu tym panowała ogrom­na mgła, tak że na 100 metrów nic nie było wi­dać. Podług kompasu i kawałka mapy oddał ppor. Fenrych w stronę Szubina mniejwięcej 12 strzałów i otrzymał po upływie pół godziny odpowiedź ar­tylerii niemieckiej, która znajdowala się około pol­nej drogi, wiodącej z Pińska do Szubina. Pociski niemieckie padały w stronę Pińska, na mniejwięcej 50 metrów od lewego skrzydła baterii. Dwa z nich padły około 15 metrów poza kompanią. Niemcy strzelali dobrze, ale strat nam nie wyrządzili. Tym­czasem opadła mgła.

Atak na Szubin

O godzinie 9-tej wieczorem ruszyła kompanja wrzesińska do ataku, postępując drogą polną z Pińsku do Szubina. Oddział prowadziłem sam. Przed miastem otrzymaliśmy ogień z kulomiotów od strony mleczarni i zakładu poprawczego. Kom­pania rzuciła się do ataku i ostrzeliwując przez mniejwięcej dwie minuty pozycje nieprzyjacielskie zdobyliśmy je, awansując okopami, zdobywając 6 ciężkich kulomiotów, 2 działa, 4 konie oraz dużo amunicji artyleryjskiej i karabinowej. Jeden kulo­miot stał na balkonie mleczarni, ale zamilkł niebawem, bo obsługę unieszkodliwił strzelec Jóźwiak z Józefowa celnym ogniem. Następnie poma­szerowała kompanja w sekcjach przed pocztę szu­bińską, gdzie znajdowała się już 6-ta kompanja poznańska i 2-ga kompanja gnieźnieńska. Przy­bywszy na miejsce, zaraportowałem ppor. Śliwiń­skiemu o przebiegu akcji i dowiedziałem się, że całe miasto, oprócz dworca, znajduje się w naszom ręku.

 Zdobycie dworca szubińskiego.

Natychmiast więc, zgłosiwszy się ochotniczo do zajęcia dworca, wyruszyłem tamdotąd, ustawi­łem 6 ciężkich i 2 lekkie kulomioty w pozycję i dałem rozkaz, aby na dany sygnał rozpocząć ró­wnocześnie ogień na dworzec. Ostrzeliwanie trwa­ło około 5 minut, poczem nastąpił atak. Zdobyli­śmy tu w wagonach i pod wagonami 18 ciężkich kulomiotów i bardzo wiele amunicji. Do niewoli dostało się też przeszło 60 Niemców, którzy ukryli się w piwnicy na dworcu. Była to piechota nie­miecka I marynarze, oraz osoby cywilne, przeważnie kobiety-Polki, które przybyły z Bydgoszczy, a którem Niemcy nie pozwolili wyjść do miasta, aby ich nie zdradziły. Do piwnicy rzucono, ponieważ nieprzyjaciel się bronił, około 20 ręcznych grana­tów, skutkiem czego zostało tam 3 zabitych i 1 ciężko ranny, reszta się poddała.
Po wyprowadzeniu jeńców na dworzec i po­stawieniu przy nich silnego posterunku, nadjechał pociąg pancerny na odległość około 40 metrów, ostrzeliwując zabudowania i nasze wojsko. Nasi druhowie wskoczyli na lokomotywę posągu i rzu­cali ręczne granaty jednak bezskutecznie, bo po­ciąg odjechał pospiesznie w stronę Rynarzewa.
Po odjeździe pociągu obstawiłem dwoma plu­tonami kompanji wrzesińskiej dworzec, telefony i tor kolejowy, — trzecim plutonem odprowadziłem jeńców i wszystkich niemieckich kolejarzy do mia­sta. Na moście na Gąsawce spotkałem ppor. Śli­wińskiego, któremu zaraportowałem o naszem zwy­cięstwie.

 Potyczka pod Szaradowem.
(d. 3. II 1919)

kr 1935 nr 16_063
Źródło: Kurier Średzki Nr 16 z 1935 r.

 Na 1-go lutego 1919 zostałem zawezwany do sztabu frontu północnego do Wągrówca, dokąd wyjechałem samochodem hr. Ignacego Mielżyńskiego, aby omówić z szefem sztabu ppor. Paluchem i ppułk. Grudzielskim sytuację na III-cim odcinku frontu, zdać sprawę z zapasów amunicji itd.
Podczas obiadu o godz. 12,30 zawiadomiono dowództwo frontu z odcinka szubińskiego, że Niem­cy zajęli Rynarzewo i że uderzają bardzo wielką siłą na Szubin. W sztabie początkowo nie uwie­rzono tej wiadomości i konferowaliśmy spokojnie dalej. Dopiero, gdy o godzinie 4-tej po południu nadszedł dalszy raport, że Niemcy znajdują się tuż pod Szubinem i ostrzeliwują miasto, udałem się tam niezwłocznie. Przybywszy do Szubina zastałem tu tylko Woj­ciecha Aniołę i mego ordynansa z końmi. Anioła mi zaraportował, że wojsko opuściło Szubin w po­płochu. Wsiadłszy na konia, wyruszyłem szosą w stronę Kcyni, gdzie spotkałem kilku żołnierzy z mego oddziału. Tych zabrałem udając się do ma­jętności Zalesie. Rozdzieliłem ich na patrole, ob­sadzając jednym z nich szosę Szubin—Kcynia, dru­gim dworzec kolejowy Pińsk, a resztę oddałem pod rozkazy ppor. Rogalskiemu (obecnie burmistrzowi Jarocina) który zakwaterował się w majętności Zalesie.
Sam udałem się do Kcyni i stąd telefonowa­łem do Wągrówca, do dowództwa frontu północ­nego o nadesłanie posiłków. Na drugi dzień, dnia 2-go lutego 1919 stanęła w Zalesiu kompanja po­znańska Sępińskiego oraz druga kompanja średzka Kasprowiaka. Wracając z Kcyni do Zalesia, kazałem sobie osiodłać innego konia i wyruszyłem w stronę Żnina na poszukiwanie innego oddziału. Podczas tego rekonesansu spotkałem się z kpt. Janem Tomaszewskim w Wąsoczu, jednak on mi również nie mógł udzielić żadnych informacji. O godzinie 4-tej rano, dnia 3 lutego 1919 stanąłem ponownie w Zalesiu.
O godzinie 6,30 rano przybył do Zalesia szef sztabu Mieczysław Paluch, aby naradzić się nad przeprowadzaniem natarcia, na co jednak nie było czasu, bo Niemcy zaatakowali nas w sile jednego bataljonu, zajęli Słonawy, Suchoręcz i Gligewo z za­miarem podejścia pod Kcynię. Nasze oddziały stały już z wrogiem w morderczej walce. Kasprowiak otrzymał rozkaz udania się pod Szczepice, ja zaś z kompanją Sępińskiego i artylerią polową pod dowództwem ppor. Kamińskiego pod Szaradowo, gdzie Niemcy zaatakowani z pod Szczepic przez średzką kompanją Kasprowiaka i gnieźnieńską kom­panią kulomiotów ppor. Krenza rzucili się do uciecz­ki, pozostawiając w naszem ręku kilka kulomiotów, dużo ręcznych karabinów, wóz sanitarny 1 kuchnię polową z końmi oraz większą ilość amunicji.
Dzięki temu natarciu odparliśmy Niemców, rozbijając cały bataljon, który stał się niezdolnym do dalszej walki, bo średzianie z kostrzyniakami odebrali im całą ich artylerię pod Szczepicami. Drugi bataljon Heimatschutzu, który stał już na zachodnich peryferjach Kcyni, wycofał się również do Gromadna i później za Noteć.
Dnia 4 lutego 1919 odbyła się dalsza planowana ofensywa na Szubin i Rynarzewo, przyczem wyparliśmy Niemców aż poza linję Noteci, napędzając im takiego strachu, te odtąd już nie pokusili się ponownie nas zaatakować.


Copyrighted Image