Powstanie Wielkopolskie w „Sensacjach XX wieku”.

2014-12-27

Gazeta Średzka, Nr 45/435 z 6.11.2003

Uwaga, film kręcą!

Pod dworek podjeżdża stylowy automobil. Gości w strojach z początku XX wieku wita gospodyni domu, Marianna. Na werandzie stoi ksiądz Mieczysław Meissner. Goście wymieniają kilka słów, po czym wchodzą do dworku, gdzie za chwilę zostaną poczęstowani weselnym obiadem. Tak wygląda pierwsza scena paradokumentalnego filmu o powstaniu wielkopolskim nakręcona we wtorek w Koszutach.

Do dworku w Koszutach ekipa „Sensacji XX wieku” dojechała nieco później niż planowano (praca miała się tu rozpocząć już o 6.30). Opóźnienie było spowodowane trudnościami z dojazdem oraz faktem, że – jak podkreślali twórcy programu – pierwsze zdjęcia zawsze zaczynają się z poślizgiem. Później wszystko potoczyło się już bardzo szybko i trwało bardzo długo.

Samochód na pozycję!

Pierwsza scena nakręcana jest kilkanaście, może nawet kilkadziesiąt razy. Realizatorzy ciągle są niezadowoleni z ujęcia. Scenę trzeba bez końca powtarzać. „Cisza na planie”, „nie chodzić po planie” – to hasła, które słychać tu najczęściej. Sakramentalne „samochód na pozycję” śmieszy wchodzących po raz kolejny do dworu aktorów. Znowu trzeba zaczynać wszystko od początku. Znowu z alejki wyjeżdża automobil z gośćmi, za nim biegną dzieci (jednym ze statystów jest uczeń szkoły w Słupi Wielkiej Marek Behnke), a na koniec przechodzi pokojówka z tacą. Pokojówka (rodowita koszucianka) po nagraniu siada zmęczona w fotelu. Sporo dziś przeszła. Zupełnie inaczej niż stangret (Krzysztof Wojciechowski z Teatru IT), który spędził kilka godzin siedząc w powozie.

Potrzebna charakteryzatorka!

Na piętrze dworku też praca wre. Make-up, strzyżenie, doklejanie wąsów, dopasowywanie strojów, wyszukiwanie pasków do spodni, biżuterii. Ludzie zmieniają się tu nie do poznania. Często trzeba biec na dół i poprawiać makijaż i fryzurę w przerwie między ujęciami. – Popraw, popraw, bo najczęściej zbliżenie robią wtedy, kiedy twarz jest już zmęczona i makijaż rozmazany – śmieje się jedna z aktorek. Niektórzy statyści są nieco rozczarowani. Przebrani, ucharakteryzowani czekają na swoją kolej. Po kilku godzinach okazuje się, że jednak nie nadają się do planowanej sceny. – Cieszę się, że chociaż mogłam tu trochę pobyć, popatrzeć, jak pracuje się przy tego rodzaju ekranizacjach, porozmawiać z Janem Wieczorkowskim. Ale w sumie – po co zwalniałam się z pracy? – pyta jedna z „niewykorzystanych” aktorek.

Charakteryzatorki natomiast są w pogotowiu aż do zakończenia zdjęć. Późnym wieczorem, blade ze zmęczenia biegają z wąsami do przyklejenia.

Konfekcya damska

W dworku w sad zadzie nie potrzeba ustawiać scenografii. Jak podkreśla scenograf Kamil Kuc, te wnętrza bronią się same. Już we wtorek wieczorem staje scenografia na ulicy Krzyżowej w Środzie. Na chodniku słup ogłoszeniowy z obwieszczeniami w języku niemieckim, szyldy. Na elewacjach przybijane są dodatkowe drzwi i okna. – Nie ma się co denerwować, wszystko później naprawimy – mówi scenograf, chcąc uspokoić właścicieli sklepów. „L. Krause. Konfekcya damska”, „Apotheke” – głoszą niektóre szyldy. Sklep obuwniczy zamienia się w restaurację. – Na chwilę zamieniłem branżę – śmieje się Paweł Stawniak, właściciel sklepu motoryzacyjnego na Krzyżowej, które to miejsce zamieni się w sklep tekstylny Żyda Fischel Bauma. – Nie mam zamiaru utrudniać im pracy. Sam oglądam „Sensacje…”, bo to bardzo ciekawy program – dodaje średzianin.

Film kręcą!

W Środzie w pobliżu planu ustawia się mnóstwo widzów, pragnących zobaczyć, jak realizuje się program. – Uważaj, bo tam film kręcą! – upominają się widzowie.

W programie biorą udział mniej i bardziej znani aktorzy. Jest kilku statystów. Na weselu w Koszutach gra (dosłownie i w przenośni) kapela Tośtocka z Pięczkowa. Jednak prawdziwą gwiazdą jest Piotr Garlicki (doktor Tretter z serialu „Na dobre i na złe”), który wcielił się w postać księdza Mieczysława Meissnera. Miły, dystyngowany, nie odmawia proszącym o autografy czy wspólną fotografię. Przyzwyczajony do fotografowania jest także Jan Wieczorkowski (Michał z telenoweli „Klan”) – druga gwiazda średzkiej realizacji. Nie marnuje czasu. W wolnych chwilach przez telefon komórkowy ustala spotkania w sprawie zdjęć do kolejnego filmu.

Gwiazdą telewizji jest oczywiście sam Bogusław Wołoszański. Stara się czuwać nad wszystkim, co realizują „jego” ludzie. Obserwuje, sugeruje, analizuje, tłumaczy. Pomimo zamieszania – bardzo cierpliwy.

W momencie oddawania „Gazety…” do druku trwają zdjęcia na ulicy Krzyżowej. Wieczorem ekipa „Sensacji…” przeniesie się pod kolegiatę. Co działo się na planie we wtorek po południu i w nocy – czytajcie w następnym numerze GŚ. Na naszych łamach opublikujemy również wywiady z Janem Wieczorkowskim oraz Piotrem Garlickim.

Hanna Sowa

Artykuł przesłał Wojtek Lis – Koszuciak.

Copyrighted Image