Średzkie rody i mieszkańcy powiatu.

O naszych imionach i nazwiskach.

Poniższa treść była publikowana w odcinkach, wKurierze Średzkim w roku 1932, w następujących numerach: 106; 108; 109; 110; 112; 113 i 114.

(Zachowano oryginalną pisownię)

0325
Kurier Średzki Nr 106 z roku 1932 – cz. 1.

Skąd się wzięły pierwsze nazwy ludzkie i jakież miały znaczenie?. Pytamy nazwy bo dawniej imion ani nazwisk, tak jak my je dziś pojmujemy, nie było. Człowiek dawnych czasów nosił jedno tylko miano, przezwisko, zawołanie czy nazwisko.
Skąd tedy owe pierwsze imiona osobowe? Otóż nie są one niczem Innem, jak zwykłemi imionami pospolitemi używanemi w codziennym języku. Człowiek nazywał innego mianem tego, co widział i czego nazwy już dawno posiadał; chrzcił więc bliźniego tak, jak nazywał ptaki, rośliny, zwierzęta, różne przedmioty przez siebie wyrabiane a również cechy zewnętrzne lub wewnętrzne danego osobnika posłużyła nazywającemu za środek do nazwania. Powstały zatem imiona czy przezwiska: Orzeł, Sokół, Żuk, Lis, Baran, Wężyk, Trąba, Krzyż, Radło, Łopata, Szydło, Siekierka, Wąsy, Goły, Gęba, Nosek, Czarnosz, Krotosza, stąd miejscowość Krotoszyn (łagodny) itd. Imiona tego typu pojawiły się bardzo wcześnie i uchodzą za najstarsze. Spotykamy je w najrozmaitszych językach ludzkich.
Z biegiem wieków i wzrostem kultury zaczęto się posługiwać imionami nowemi, dłuższemi t. zw. dwuczłonowemi. Znamy je znów z różnych języków. Imiona te zawierały jakieś życzenie, wypowiedziane pod adresem nazywanego, pomyślną wróżbę, „życzenia opieki bogów, sławy, dokonania wielkich czynów w wojnie i pokoju, błogosławieństwo rodziców dla dziecka” itd. (Por. Piotr Taszycki – Polskie nazwy osobowe.) Istniały więc dwa rodzaje imion, bo stare silnie się zagnieździły i nowe nie zdołały się wyprzeć.
Pojawił się wtedy Bronisław, co sławy bronił, Chwalibóg, bo boga chwalił, Cieszymysł, Cieszysław, Gościrad, Gościsław, co gości lubił, Sędzimir, Chwalimir, co pokój chwalił, Sędziwoj, co sędził, (dziś sądził) woje ( wojowników) Strzyżymir, Włodzimir, Włodzisław (staropolskie włodać, dziś władać) Bożydar, Bogdan, Dobromir, Miłogost, Świętopełk, (święty znaczyło zawsze mocny a pełk – pułk) Radomir Miłosław, Sędzisław. W przytoczonych imionach nie trudno wyróżnić dwa człony, z których każdy ma swoje znaczenie. Nie trzeba jednak sądzić, że treść i wzajemny stosunek obu składowych wyrazów zawsze coś łatwo zrozumiałego oznaczały. Kiedy bowiem zczasem zaczęto tworzyć imiona na tradycyjny sposób, dawno już nie zrozumiano ich powstania, polegającego na myślowym związku jednego członu z drugim. Niejednokrotnie też odwracano składowe wyrazy n.p. Mirosław i Sławomir (mir – pokój i sławić) Chwalibóg i Boguchwał i.t.p. Posiadała też staropolszczyzna imiona ilustrujące stosunki rodzinne n.p. Bratumił, Bratumiła, Miłostryj, Biezdziad (biez – bez) co był bez dziadka, nie mniej jednoczłonowe jak Kochan, ten który był kochany przez rodziców, Miełowan, miłowany i.t.d. Imiona żeńskie urabiano zwykle od imion męskich: Włodzisława, Bogumiła, Chwalisława.

0329
„Kurier Średzki” Nr 108 z roku 1932 – cz. 2.

Pełnemi imionami dwuczłonowemi posługiwano się tylko w życiu publicznem. Dla użytku codziennego były one za długie, to tez uległy rozmaitym skrótom i uproszczeniom. Podobne uproszczenia nie przedstawiają nic osobliwego: wszak i my dziś nie wołamy Stanisława, lecz Stacha, Staśka, czy Stasia, z Jana robimy Jacha, Jaśka, i.t.p. Nieraz jedno imię posiada kilkanaście zdrobnień pochodnych. Zupełnie analogiczne postępowanie z imionami w odległej przeszłości zmieniało je często nie do poznania. Z Bolesława powstał Bolech, no i to zrozumiałe, bo i dzis tak, ( stąd miejscowość Bolechowo) Skarbimira uproszczono w Skarbosza ( stąd Skarboszewo, zapisane już w r. 1188) lub w Skarbisza, Chwaligoga w Chwalisza (poznańskie Chwaliszewo) itd.; skróceniami są: Miłoch, Radoch, Sulesz, Bronisz, Bogdan, Młodziej, Radziej,Sulej, Gostek, Godzisz etc. Tu już trudności, bo np. Radoch, mógł być Radogostem, Radosławem, Radomiłem, Radowitem, Radociechem. Na wzór znów tych pojawiły się nowe imiona, nie będące skrótami, a posiadające tylko taki wygląd.
Data orzucenia pogańskiej wiary stała się punktem zwrotnym w dziejach imiennictwa polskiego i zawiesiła nad jego losami miecz zagłady. Już od pierwszej chwili przyjęcia chrześcijaństwa a z niem olbrzymiego wpływu kultury i cywilizacji greko-łacińskiej, byt imiennictwa rodzinnego został zagrożony.
Nowa religia przyniosła też nowe imiona, łacińskie, greckie i hebrajskie. Przyszedł tedy: Bernard, Benedykt, Jakób, Jan (żydowskiego pochodzenia) Piotr (po grecku skała) Maciej, Mikołaj, Paweł (po łacinie mały) Florjan, Urban, Wiktor i inne. Niebawem zjawiły się tez imiona germańskie. Przybyszów tych traktowano często po swojsku, tak z Benedykta powstał po pol. wygląd. Bienko i Binek z Bernarda Biernat, z Mikołaja Mikusz (stąd Mikuszewo, zapisane w r. 1400) z Floriana zrobił lud pół polskiego Tworzyjana, z Tomasza Tomisława, całkowicie już podobnego do słowiańskich imion dwuczłonowych, Mateusza skrócono w Matusza, Matysa. (nazwiska Matuszewski, Matysiewicz itd.) Trudno dopatrzeć się elementu obcego w Grzymisławie z Grzymka, co poszedł z pielgrzyma przez zdrobnienie, a pielgrzym z łacińskiego Peregrimus. Imiona chrześcijańskie zaczęły przenikać do polszczyzny coraz liczniej, tak że większość ich pozostała bez znaczniejszej zmiany w brzmieniu.
Takie stosunki, wyłącznie imienne, panowały mniej więcej do XV wieku, dokąd nie możemy mówić o nazwiskach.
Co stało się z wypieranemi imionami rodzimemi?
Część z nich uległa zapomnieniu, część znów i to bardzo znaczna, ostała się w dzisiejszych nazwiskach. Prawdziwą zaś kopalnią dla poznania staropolskiego imiennictwa w ogóle są dzisiejsze nazwy geograficzne czyli nazwy miejscowości.

0333
„Kurier Średzki Nr 109 z roku 1932 – cz. 3.

Nazwisko w dzisiejszym znaczeniu powstało dopiero w XVI w., i to u szlachty, u ludu zaś znacznie później.

Zrodziła je praktycznie potrzeba.
W miare wurabiania się i różniczkowania życia społecznego i coraz to czynniejszego w niem udziału jednostki, zaszła potrzeba bliższego określenia tejże dla uniknięcia chociażby zwykłych nieporozumień. Działał też ważny moment przyrostu ludności.
Przedewszystkiem więc dawne imiona posłużyły za nowe nazwy. Nazwisko, a raczej jeszcze określenie, tworzono od imienia ojca, n.p. jeśli ojciec nazywał się Kozieł ( to znaczy, jeśli go tak wołano), a synowi było Bogufał to bliżej ostatni okreslał siebie jako Bogufał syn Kozła lub Bogufał Kozłowic, gdzie przyrostek – ów – ma znaczenia dzierżawcze czyli wskazujące, że cos do czegos należy, – a „icie” jest przyrostkiem, tworzącym rzeczownik od pnia Kozłów. – Zatem Kozłów syn dziś powiedzielibyśmy Kozłowy syn nazywa się Kozłowicem; innego zwano Piotrem Sieciechowiczem, od ojca Sieciecha, Janem Sułkowicem od ojca Sułka ( zdrobniale Sulimira, Sulisława) i.t.d. Tego rodzaju określenia nie są, rozumie się , bynajmniej jeszcze nazwiskami, ale z dzisiejszego stanowiska i zewnętrznie biorąc, mogłyby być za takie uważane, boć przecież taki typ tworów dziś posiadamy. Dalej dla braku nazwiska posługiwano się okresleniami, utworzonemi od nazwy wsi, którą dany człowiek posiadał lub z której pochodził, n.p. Janko z Czarnkowa, czy urzędu, który sprawował, n.p. Bronisz kasztelan biecki. Z pewnemi zastrzeżeniami za nazwiska dziedziczne możemy uważać już zawołania, t. zw. proklamy rycerskie z w. XI. i późniejszych n.p. Jastrzębiec, Strzemię, Doliwa, Topór, Ostoja i.t.p. Dość prędko zresztą utraciły one ten sam charakter, a ich miejsce zajęło u całej szlachty powszechnie, ale nie koniecznie stałe nazwisko na –ski, (-cki) utworzone od posiadłości, jaka w chwili przybierania nazwiska w rękach danej rodziny się znajdowała: panowie z Tarnowa zwą się Tarnowskimi (Znany Stanisław Tarnowski rektor Uniw. Lwowsk. podpisał się jeszcze na dyplomie dla Matejki: Stanislaus Comes de Tarnov – Stanisława hrabia z Tarnowa.) i.t.p.
Niekiedy ze zmianą wsi zmieniano i nazwisko za przykład niech służy znany wszystkim z literatury fakt: historyk Marcin Bielecki ( 1495-1575) zanim osiadł w Białej używał nazwiska Wolski ( W. Taszycki). W taki i podobny sposób kształtowały się przyszłe stałe, dziedziczne w obrębie rodziny czyli rodzinne nazwiska. Owe przezwiska czyli przydomki sięgaja początkami swemi głębokiego średniowiecza, snuja się przez wiek XVI a jeszcze w XVII w. znajdują zastosowanie , by wspomnieć Bartłomieja z Wrześni. Tendencja tedy wytworzenia nazwisk istniała bardzo dawno. Ta dążność ustalenia miana osobnika przebija także w tem, że pewne imiona nowet przywiązane były do dawnych domów panujących lub rodów rycerskich. Znamy przecież u Piastowiców : 22 Bolesławów, 14 Kazimierzów, i.t.d.

0337
„Kurier Średzki” Nr 110 z 1932 r. – cz. 4.

Dziś posługujemy się nazwiskami tradycyjnie, dawno zerwawszy z wszelkiemi związkami znacze- niowemi, łączącemi kiedyś w pewien sposób na­zwanego człowieka z jego pochodzeniem, właści­wością, zawodem i t. p. Jak się więc przedstawia imiennictwo dni naszych ? Otóż co do naszych imion to panuje tu imiennictwo chrześcijańskie. Nie polskiemi są więc. z pochodzenia imiona: Roch Janusz, Konrad, Łukasz, Szczepan, Tomasz, Witek. Adam, Ambroży, Donat, Feliks, Teofil, Teodor, Kle­mens, Leon, Filip etc. Jeśli dorzucimy tu jeszcze imiona germańskie, romańskie i inne otrzymamy dzisiejszy kalendarz, gdzie figurują : Klara, German, Placyt, Rupert, Makary i t.d. Zagładzie uszły Sta­nisław, Wojciech, Kazimierz, Władysław i Wacław (formy czeskie), Włodzimierz, Zdzisław oraz jeszcze kilka. Widzimy zatem, że nasz kalendarz jest nawskroś obcy, poza kilku wyjątkami.
Jak wiadomo, niektóre polskie kalendarze po­dają obok kościelnych imion także t. zw. słowiań­skie. Nazwa może tylko mylić, są to imiona sta­ropolskie przecież ze słowiańskie. Zwyczaj ten da­tuje się od stu lat. Znajdziemy w nich przeszło 300 imion przeważnie męskich. Spisy te nie są wolne od błędów i zawierają imiona także niesło­wiańskie (litewskie, germańskie, chrześcijańskie). Znachodzimy tam też dosłowne tłumaczenia np. Szczęsny, Wawrzyniec z łac. Felix, Laurentius. Du­żo z tych imion spotykamy w literaturze i w dal­szej przeszłości narodowej, skąd pewna archiaiczność jaka z nich wieje.
Przy sposobności można zauważyć, że kalen­darze nasze nie spełniają całkowicie roli praktycz­nych i koniecznych informatorów i są częściowo przestarzałe. Podają wielką ilość dziś zupełnie nie używanych imion, pomijając żywotne, powszechne i posiadające prawa egzystencji.
Patrzymy niejednokrotnie na jakiś skostniały szablon, błędny i nieużyteczny. Rzadko pojawia się poprawiony i żywotny informator.
Jak się wyżej rzekło, dzisiejsze nazwiska pow­stały ,przedewszystkiem z dawniejszych imion, z których najstarsze znów znów wyszły z otaczające­go świata przyrody i z pewnych cech człowieka. Innemi słowy przyroda i człowiek powinni znaleźć swe odbicie w nazwiskach. Tak też jest, jak mówią przykłady : Brzozowski, Bukowski, Grabowski, Je- sionowski, Kalinowski, Orzechowski, Jaworski, Li­piński, Wierzbiński, Wiśniewski itp. Istniały dawniej imiona : Jawor, Buk, Wisznia (dziś mówimy wiśnia) itd. U podstawy nazwisk leżą tu imiona pospolite, oznaczające drzewa. Widzimy, że przymiotnikowe te nazwiska utworzono wprost od imienia n. p. Jawor — ski jak Poznań — poznański, lub koń — koński albo za pomocą przyrostków dzierżawczych —ow — Brzoz—ow—ski; ew— Wiś—ni —ew—ski; in— Lip—iń —ski. Od n p. Wierzba mogło powstać nazwisko Wierzbowski albo Wierzbiński, co nie zmienia rzeczy ; zależało to wszystko od przyrostka,. który mógł być różny.

0345
„Kurier Średzki” Nr 113 z 1932 r. Nr 112, – cz. 5.

Należą tu takie jak n. p. Sadowski, imię Sad, Smogorzewski; Smogorz (torf), Kłosiński: Kłos, Kie-rzyński : Kicrz, Kwiatkowski: Kwiatek, Grzybowski Grzyb (imię zapisane w r. 1399). Świat zwierzę­cy i ptasi reprezentują: Jeżewski, Jeżowski od Je­ża, Lisowski: Lis, Oślicki, Piskorski, Sokołowski, Wróblewski, Gogulski. Gogołek (gogół ptak z ro­dziny kaczek).
Rzecz prosta, że n. p. Grzybowski, Grabowski, Sokołowski i inni mogą się wywodzić od swoich posiadłości: Grzybowa, Grabowa, Sokołowa, jeśli je kiedyś mieli. Znaczył wtenczas Grzybowski „pan Grzybowa” a nie potomek Grzyba. Ale w takich wypadkach można zapytać skąd te nazwy miejsco­wości ? W tym wypadku są to przezwiska właści­cieli. Pana przezwano Grzybem i on tak siebie później nazywał, a pole jego było Grzybowo, in­nego sokołowo pole (dziś grzybowe, sokołowe), słowo pole opuszczono i tak zostało Grzybowo, So­kołowo itd. Ale sprawa jest bardziej skomplikowana, bo i chłopa, który się przeniósł z Sokołowa do Grabowa nazywana Sokołowskim, gdyż był Soko­łowskim przybyszem. Chłop z czasem przywykł do Sokołowskiego i było mu z tem do twarzy.
Widzimy, że nazwisko typu Grabowski mogło powstać trzema drogami, jako nazwisko właściciela Grabowa, chłopa z Grabowa, wreszcie analogicznie do starych imion tego typu, które już dawniej we­szły w skład nazwisk. Dodać można, że nazwy miejscowe od osób przeważają, zawierając niemal dwie trzecie wszystkich nazw.
Imiona z nazw dzieł ręki ludzkiej zawierają n. p. Kościelski: Kościół (imię), Szydłowski: Szydło (już w 1136 zapisane),. Łopaciński : Łopata, Ma­słowski: Masło (w r. 1103).
Imię stanowi wyraz oderwany: Mroziński: Mróz. Nazwy pokarmu np. Krupiński: Krupa, Chle­bowski, Chleb. Cechy duchowe oznaczają imiona leżące w takich nazwiskach : Krotoski: Krot, starop. krotość. — łagodność, Cichowski itp.
Części ciała: Gębalski: Gębal; Zadek, Ząb. Ce­chy charakterystyczne zewnętrzne tkwią w imio­nach jak : Suchora, (także nazwisko) stąd Suchorośki, Wrzeszcz itp.
Niektóre z powyższych kategoryj nazwisk mają do dziś pierwotny wygląd np. Kula, Jeż, Łoś, Kot, Lis, Piątek, Bury, Baran, Bąk, Wilk, Chrzan, Kłos, Wąs, Stróż itd. Te same znamy także w formach rozszerzonych różnemi przyrostkami, .przeważnie z końcówką, ski Baranowski, Barański, Kuliński itd.
Na miejsce zamieszkania w obrębie pewnej wsi wskazują nazwiska : Borowy, mieszka w borze czy koło boru, Grobelny mieszkający przy grobli. Mocarny mieszkający nad moczarem. Obok ” tych także z przyrostkami : Borowiak, Grobelniak.

0349
” Kurier Średzki” Nr 113 z roku 1932 cz. 6.

Zkolei zapytamy, jak się przedstawiają w nazwiskach imiona rodzime pełne, dwuczłonowe i skrócone oraz imiona chrześcijańskie lub wogóle obce pełne i skrócone względnie spolszczone.
Istnieją nazwiska: Modlibowski starop. imię pełne : Modlibóg, Mirosławski: Mirosław Jarosławski Jarosław, Więcławski : więczław (z Więcekława), Rozwadowski, Rozwad, (roz-wadzić = rozdzielić np. walczących), Zoborowski: Zabor, Niemojewski: Nie-moj, Grzymisławski (nazwisko półpolskie por. wy-żej), Grzymisław. Imiona imiesłowowe zawierają : Biegański : Biegan (od biegać), Bojanowski, Bo-jański: Bojan (itp. bojąc się, dziś bać się, ale ludowe boję się, bojeć się bojał się itp.) Kochański Kochan (też Kochańczyk, Kochanek, Kochanowski. Imiona skrócone, pieszczotliwe lub zgrubiałe znachodzimy w Gołuchowskim; Gołóch. Pruszewsk m : Paruch, Dropszewskim : Drogosz, Młodziejewski: Młodziej (stąd Młodziejewice, Młodziejewo), Radziejewski : Radziej, Bronikowskim : Bronik itp.
Widzimy, że takie uproszczone dawne imiona w składzie naszych nazwisk powodują ich zaciemnienie. Niektóre nazwiska kontynuują stare imiona bez dodatków n. p. Chwalibóg (nazwisko), Drogosz (z drogosława, uproszczenie), Skarbek (z Skarbimira), Stach. Dobek, (z Dobiesława), Jarosz (z Jarosława).
Tak samo imiona chrześcijańskie i wogóle obce utworzyły bardzo wiele nazwisk polskich, głównie ludowych : Klemensiewicz : Klemens, Klichów ski : Klich (także nazwisko) a Klicz to spolszczony Klemens, Klimorak : Klimek (imię i także nazwisko), a Klimek znów spolszczony Klemens. Oto płodność niektórych imion. Jedyny Klemens dał początek pięciu nazwiskom, a napewno więcej.
Były imiona o wiele prodyktywniejsze np. nazwiska Matuszewski, Matuszewicz, Matuszak Ma-tuszczak, Matusiewicz, Matysik, Matys itd, z Mata-sza itp. poszły a te znów wyrosły z jedynego Mateusza. Mikuszewski z Mikusza, co z Mikołaja się wyrodzi, Lenartowicz, z Lenarta, a ten z Leonarda, Bieńkowski z Bieńka, Benedykta, Biernacki z Biernata (np. Biernat z Lublina), co znów z Bernarda, Błażejewski, Błażejczak z Błażeja, Janowski, Jankowski, Januszewski, Jasińsski, Jasiak, Jasik itd.— tu można rejestr dowolnie wydłużać — z Jana Janka, Jasia itp., co wszystko z Jana, czeskie ściągnięcie (bo imiona kościelne na Czechy szły) z łać.-grec. Joan (nes) a to z hebrajskiego Jehochanan (znaczy „Bóg jest łaskawy“>, Kurnatowski z Knurata przez przestawkę dźwięków, a Knurat z Konrada. Oto do jakiego ‚ stopnia zaciemniły ostatni wyraz procesy wymawianiowe! Nie potrzebują objaśnienia nazwiska: Gawlak, Pawlak, Kasprzyk, Piotrowski i inne. Niektóre są samem imieniem : Adam, Dominik (nazwiska!) itp.

0353
„Kurier Średzki” Nr 114 z 1932 r. cz. 7 – ostatnia.

Nawiasem zaznaczamy, że nazwiska na —owicz —ewicz np. Kozłowicz, Jankiewicz kończyły się dawniej na—owic — ewic i były ludowego albo ruskiego pochodzenia, jeśli nosiła je też szlachta.
Najpóźniej nazwa zajęcia człowieka stała się podstawą dla nadania mu nazwiska.
Istnieją więc nazwy: Kowal, Rybak, Tokarz, Bednarz, Konarz, Psarz, Winiarz, Woźnik, Złotnik, Komornik, Rataj, Kaczmarz itd. Tak się nazywał od funkcji wykonywanej ojciec, syn natomiast był Kowalkiem, Kaczmarkiem czy Kaczmarczykiem, Owczarkiem, Smolarkiem, Strzelczykiem itd. I te nazwiska po większej części oblekła wszechwładna moda w strój szlachecki: Smolarek wolał być Smolarskim, Owczarek Owczarskim, Świniarek bynajmniej nie Świniarskim lecz Swiniarskim (cufemizm) itd. Tak powstały nazwiska „zawodowe*: Tokarski, Winiarski. Ratajski itd. Oczywiście niektóre tego typu mogły oznaczać pomór na winiarach, Ratajach, Sokolnikach, Konarzewie, czyli właścicieli osad służebnych i przemysłowych. Inna tedy będzie geneza nazwiska Konarzeskich, Sokolnickich itp.
Dziś trudno określić bez danych w dokumentach czy powyższe nazwiska powstały z istniejących samodzielnie imion „zawodowych” np. Kowal, Rybak itd., czy nie. Prawdopodobnie są to nazwiska już analogiczne, nie wywodzące się z imion chociaż takie byłyby najzupełniej możliwe; znamy np. bardzo stare imię Psar.
Tu należą nazwiska oznaczające godność człowieka np. Sołtysik, Sołtysiak syn sołtysa, Wójcik syn wójta itd.
Jak każdy inny język, tak i polski posiada cały szereg nazwisk obcych. Dawne mieszczaństwo nasze było niemieckie, bo też tu i dziś jeszcze uderza nas ogromna ilość nazwisk niemieckich. Za dobrze je znamy, by je wymieniać. Oprócz wpływów germańskich, a więc nietylko niemieckich, spotykamy się z elementem romańskim, obco-sło-wiańskim, tureckim, tatarskim itd., pomijając już imiennictwo kościelne, które, jak zaznaczono jest głównie grecko-łacióskie. Te obce elementy zwykły stroić się w cudze piórka i dzieliły już dalej losy imiennictwa swojskiego, co wielce utrudnia rozpoznanie przybysza w obcej skórze. Jeśli dorzucimy, że nazwiska nasze przechowywały liczne wyrazy już dawno z codziennego wyszłe obiegu a pozostałe mocno zatarł czas, łatwo pojmiemy trudność, jaka leży w dotarciu do jądra ich treści. Niesposób niejednokrotnie powiedzieć, jaki charakter nosiły nazwy, mające wejść w skład nazwisk; czy to były imiona, herby, zawołania, przezwiska itp. Nazwiska z herbami mieszały się np. Białęga, dawniej nazwisko i herb. Nie można często rozstrzygnąć kwestji, czy jakieś nazwisko łączy się z nazwą miejscową, czy wprost z imieniem. By sprawy te dziś rozplątać, potrzeba by skrupulatnych i mozolnych dociekań źródłowych. Trudności niepokonane dotyczą głównie nazwisk ludowych.

Wobec tego jesteśmy w stanie analizować dzisiejsze nazwiska z zasady tylko zewnętrznie, spojrzawszy na nie niejako z góry, a nie pod kątem widzenia ich powstania.

Copyrighted Image